Zadni Granat 2240 m.n.p.m -> 18.10.2015

Na Zadni Granat wybraliśmy się 18 października 2015 roku. Mimo tego, że to czas kiedy w Tatrach jesień odczuwa się już dość wyraźnie, pogoda dopisała, a słonko towarzyszyło nam niemal podczas całej wędrówki. Ze względu na porę roku, nasze plecaki wyposażone były w ciepłą odzież, gdyż początek jesieni w Tatrach może niejednego zaskoczyć warunkami zimowymi.

Droga na Zadni Granat jest bardzo przyjemna i piękna widokowo, aczkolwiek jest dość długa, podczas której możemy solidnie się zmęczyć ( co oczywiście zależne jest od naszej kondycji). Wędrówkę rozpoczynamy w Kuźnicach, gdzie dostaliśmy się busem z dworca w Zakopanem, co kosztowało nas 3 zł od osoby. Startujemy żółtym szlakiem przez Dolinę Jaworzynki. Pierwsze kroki na trasie są wspaniałą rozgrzewką, gdyż droga jest łagodna i stopniowo, delikatnie wznosi się ku górze, dlatego też możemy ją pokonać szybszym marszem.

Po jakimś czasie dochodzimy do miejsca, w którym droga zakręca mocno w prawo i rozpoczyna się bardziej strome podejście, które pokonujemy po tzw. skalnych schodach.

Na tym samym zakręcie znajduje się ławeczka i stolik, dlatego też jeśli ktoś już w tym momencie potrzebuje chwili przerwy, może odpocząć i złapać „trzy oddechy” :).

Po około godzinie drogi od Kuźnic dochodzimy na wysokość 1499 m. n.p.m a dokładniej na Przełęcz między Kopami. To miejsce, które zaczyna coraz bardziej rozpieszczać widokami (a przecież to, co najlepsze dopiero przed nami 🙂 ).

 Tabliczki na szlaku (nazwijmy je drogowskazem) sygnalizują nam, że na Halę Gąsienicową pozostało nam około 30 minut niebieskim szlakiem. Dlatego też kontynuujemy naszą wycieczkę z coraz to większym zapałem, szczególnie dlatego, że słoneczko zaczyna ogrzewać nas mocniej swoimi promieniami. Oczywiście nie zapominamy o uśmiechu 🙂 uśmiechamy się i uśmiechamy, bo przecież to czysta przyjemność i wspaniała przygoda podziwiać tak piękne widoki :)

Rozgrzani przez jesienne słoneczko dochodzimy do Hali Gąsienicowej 🙂

Widoki są tak piękne, że chciałoby się tu zostać o wiele dłużej. Jednak przed nami jeszcze spory kawałek drogi zanim dotrzemy na szczyt Zadniego Granatu. Aczkolwiek zaznaczyć należy to, że Hala Gąsienicowa to bardzo urokliwe miejsce i nie dziwi fakt, iż jest to miejsce, w którym tłumnie przychodzą turyści ( ale przecież w Tatrach prawie… prawie? KAŻDE  miejsce jest warte zobaczenia 🙂 )

Kolejne miejsce, do którego docieramy to Czarny Staw Gąsienicowy (1620 m.n.p.m). Ach.. co za widok. Szczerze mówiąc z trudem przychodzi nam pokonywanie drogi i patrzenie pod nogi, bo nasze oczy rozbiegane są na wszystkie strony. Nie mamy pojęcia, gdzie patrzeć. Wszystko jest tu po prostu piękne.

Czarny Staw Gąsienicowy to idealne miejsce, aby chwilkę odpocząć. Kawałek drogi już za nami, więc w takich okolicznościach przyrody z wielką przyjemnością możemy usiąść na kamieniu i podziwiać wszystko to, co mamy przed oczyma. Słonko w dalszym ciągu rozpieszcza nas niesamowicie, co widać na załączonych fotografiach. Mmmm…popatrzmy więc przez moment na te niesamowite widoki :). 

Mapa jest z nami zawsze 🙂 nawet wtedy, kiedy dobrze znamy trasę 🙂

Podążając dalej w kierunku Zadniego Granatu idziemy po kamienistej ścieżce w towarzystwie kosodrzewiny.

Po pewnym czasie na naszej drodze pojawi się drogowskaz z informacją, że jeśli skręcimy w lewo na żółty szlak to dotrzemy do Granatów w około 2 godziny. My jednak w dalszym ciągu idziemy prosto trzymając się szlaku niebieskiego :). Z każdym krokiem widoki wydają się jeszcze bardziej zachwycające. Wielkie skały wokół robią na nas ogromne wrażenie i urzekają swoją surowością.

Po pewnym czasie droga zaczyna być bardziej stroma i w dalszym ciągu prowadzi po kamieniach i skałach. Ze względu na to, iż niektóre partie szlaku są zacienione należy szczególnie uważać, gdyż niektóre głazy są mokre i wilgotne, co powoduje, że wystarczy chwila nieuwagi i możemy się poślizgnąć. Dlatego też zachowując szczególną ostrożność podążamy coraz to wyżej „głodni” kolejnych pięknych widoków.

Po około 40-tu minutach od Czarnego Stawu Gąsienicowego docieramy do kolejnego wyjątkowego miejsca jakim jest Zmarzły Staw. To miejsce ma w sobie coś szczególnego. Ogrom gór i staw, który zamarznięty jest przez większą część w ciągu roku porywa nasze serca :).

Ze Zmarzłego Stawu idziemy początkowo szlakiem żółtym, a następnie zielonym na sam szczyt Zadniego Granatu :).

Tym oto sposobem wielkimi krokami zbliżamy się do naszego celu. Końcówka daje w kość:) Ale rozpromienieni idziemy w górę. Myśl, że szczyt jest na wyciągnięcie ręki dodaje nam skrzydeł, więc podążamy dzielnie dalej.

Aż w końcu udało się zdobyć szczyt 🙂 Lekko zmęczeni, ale bardzo zadowoleni dotarliśmy na Zadni Granat. Widoki ze szczytu, podobnie jak podczas całej drogi na samą górę są niepowtarzalne. Mimo tego, że to już jesień na szczycie nadal było przyjemnie ciepło. Promienie słońca rozpieszczały nas przez cały czas. Chyba zasłużyliśmy na ten dzień 🙂 Jedynie podczas zejścia zarzuciliśmy na siebie cieplejszą kurtkę, gdyż coraz późniejsza godzina sprawiała, że temperatura odczuwalna była nieco niższa niż ta w południe. Jednak to niesamowite doświadczenie i ogromna radość, że mogliśmy się tam znaleźć. U góry siedzimy na skałach i podziwiamy wszystko dookoła przez dobrą godzinę 🙂 Z wielkim trudem przychodzi nam wstać i opuścić to piękne miejsce. Ale przecież wrócimy tu jeszcze nie raz :).

 

Trasa w pigułce^

 

 Kuźnice -> przełęcz między Kopami – ok. 1h 30 min.

 przełęcz między Kopami -> Hala Gąsienicowa – ok. 30 min.

 Hala Gąsienicowa -> Czarny Staw Gąsienicowy – ok. 35 min.

 Czarny Staw Gąsienicowy -> Zadni Granat – ok. 2 h

 

Pozdrawiamy “W cieniu Gór” 

 

 

 

About the Author

4 komentarze to “Zadni Granat słoneczną jesienią”

    • Dziękujemy bardzo 🙂 Takie komentarze to dla nas wielka radość 🙂 Dają motywacje i sprawiają, że chcemy dla Was – dla naszych Czytelników i Obserwatorów pisać i dzielić się naszymi zdjęciami 😉

  1. Dziękuję za piękne zdjecia i ciekawe opisy. Czy znajdę na stronie. Zachodnie Tatry Słowackie? Brestowa, Salatyn; Baraniec z uzkiej doliny. Pozdrawiam
    Edward

    • Nasza przygoda z Tatrami słowackimi dopiero się rozpoczyna, więc na razie z tych miejsc nie ma relacji, jednak między innymi Salatyn intensywnie chodzi nam ostatnio po głowie 🙂 Kto wie, może w najbliższym czasie wybierzemy się w te rejony 🙂 Jeśli tak będzie, na pewno podzielimy się wrażeniami, opisem trasy i całą masą zdjęć 🙂 Pozdrawiamy 😉

Dodaj komentarz