…aż na Babią Górę ;)

SOKOLICA (1367 m.n.p.m) –> KĘPA (1521 m.n.p.m.) –> GÓWNIAK (1617 m.n.p.m.) –> BABIA GÓRA (1725 m.n.p.m.) – 27-28.11.2016

Dwudniową wycieczkę w Beskid Żywiecki w okolice Babiej Góry planowaliśmy już od dłuższego czasu. Wszystko zorganizowaliśmy tak, aby móc spędzić noc u podnóża Królowej Beskidów z niedzieli na poniedziałek z 27 na 28 listopada, a w trakcie wyprawy przejść przez kolejne szczyty, które wchodzą w skład Korony Beskidu Żywieckiego klubu KZKG RP. A dlaczego zależało nam na tym właśnie wtedy?? 🙂 W weekendy w schroniskach jest sporo osób, a my wyjątkowo chcieliśmy spędzić tę noc w pokoju, a nie jak zawsze na tzw. “glebie” :). Zarezerwowaliśmy więc nocleg nieco wcześniej i z niecierpliwością oczekiwaliśmy na dzień wyjazdu. W niedzielę wstaliśmy bardzooo wcześnie i już o 5 rano byliśmy w drodze do Zawoi. Był to typowo jesienny poranek. Lekka mgła i mżawka towarzyszyła nam na początku drogi, jednak im byliśmy bliżej Żywca, pogoda się poprawiała. Po 8 dojechaliśmy do Przełęczy Krowiarki, która była naszym punktem startowym. Tam też znajduje się płatny parking oraz miejsce, w którym możemy kupić bilet wstępu do Babiogórskiego Parku Narodowego. Na szczyt możemy dostać się na kilka sposobów. My tym razem zdecydowaliśmy się iść czerwonym szlakiem, aby w drodze na Babią przejść przez trzy inne wierzchołki. Pierwszym celem, do którego zmierzamy to Sokolica*, na którą według drogowskazu z Przełęczy Krowiarki jest jedynie 1 godzinka. Początek wędrówki przebiegał nam w typowo jesiennych warunkach – mokro, wilgotno i mglisto. A przecież zaledwie tydzień wcześniej w górach panowała piękna zima. To dowód na to, jak szybko warunki zmieniają się, dlatego też musimy być przygotowani na wszystko. Było dość chłodno, jednak szybko się rozgrzaliśmy, gdyż od samego początku szlak wznosi się mocno do góry. Ze względu na to, że była to nasza dwudniowa wyprawa, nasze plecaki były bardzo ciężkie, a to powodowało, że jeszcze szybciej odczuwaliśmy pnącą się do góry leśną ścieżkę, wyłożoną kamieniami.   Im byliśmy bliżej Sokolicy, tym mgła była coraz gęstsza. Widoczność tego dnia była fatalna. Tzw. “mleko” nie pozwoliło nam dostrzec czegokolwiek, prócz ścieżki, którą szliśmy. A szkoda, bo na Sokolicy i Kępie znajduje się coś w rodzaju punktu widokowego, z którego możemy cieszyć się pięknym górskim krajobrazem. Jednak nie tym razem 🙂 Musimy zadowolić się faktem samego wejścia i uruchomić wyobraźnię, wyobrażając sobie to co jest przed nami :). Sokolica W piękną słoneczną pogodę, możemy skorzystać na Sokolicy z drewnianych ławeczek, chwilkę odpocząć i cieszyć się pięknymi widokami. My po paru minutach udaliśmy się dalej do góry w kierunku Kępy*.

Od około 1300 m.n.p.m. zaczyna rosnąć kosodrzewina, którą uwielbiamy :).  I docieramy do drugiego wierzchołka, jakim jest Kępa. Zanim na niego dotarliśmy, musieliśmy założyć kurtki przeciwdeszczowe i pokrowce na plecaki, ze względu na coraz mocniej padający śnieg z deszczem. Ale to nie popsuło nam humorów. W końcu taki urok gór 🙂Kępa Temperatura zaczęła spadać. W drodze na Gówniak wiatr wzmagał się coraz bardziej, co niewątpliwie utrudniało wędrówkę. Jednak poważniejszym utrudnieniem były bardzo śliskie kamienie. Padający deszcz stworzył cienką warstwę lodu, która była niczym małe lodowisko. To dość trudny moment, gdyż brak śniegu i minimalna warstewka lodu utrudniałaby poruszanie się w raczkach, dlatego bardzo ostrożnie szliśmy dalej.  Mimo wszystko trzeba przyznać, że mróz w połączeniu z deszczem tworzy niesamowite górskie dzieła. Popatrzcie sami… 🙂 Po jakimś czasie deszcz zamienił się w drobny śnieg i wystarczyło kilka chwil, żeby wszystko delikatnie zrobiło się białe. Przez silny wiatr, zmrożone drobinki śniegu obijały się o nasze policzki. i dotarliśmy na szczyt Gówniaka*… Z Gówniaka udajemy się na szczyt Babiej Góry*. Robiło się coraz bardziej ślisko i jeszcze mocniej wiało, a oblodzone fragmenty skalne staraliśmy się obejść trawiastymi odcinkami. Idziemy powoli i ostrożnie, bo w takich warunkach o upadek nietrudno. Mimo niekorzystnej pogody, na Babią Górę weszliśmy zadowoleni i uśmiechnięci :). Widoków brak, ale i tak potrafimy cieszyć się z tego, że po prostu możemy tam być. Tabliczka na szczycie w warunkach zimowych zawsze staje się wielkim oszronionym kapeluszem :).  Na szczycie wiatr szalał :). Jednak spędzamy tam jakiś czas. Pijemy gorącą herbatę i posilamy się słodką energią w postaci batoników :). Obserwujemy to jak drobny śnieg wiruje wokół nas. Nieważne jaka jest pogoda, zawsze bycie na Królowej Beskidów to wspaniała przygoda 🙂

W drogę powrotną udajemy się czerwonym szlakiem przez Przełęcz Brona, w kierunku Markowych Szczawin. Schodzimy w dół bardzo wolno. Wiatr uparcie utrudnia nam drogę. Momentami wieje bardzo mocno. Idziemy uważnie obserwując czerwone oznakowanie szlaku. Wszystko robiło się coraz bardziej białe, a gęsta mgła jest bardzo częstym powodem utraty szlaku na Babiej. Coraz większa warstwa śniegu, sprawiała, że wygodniej się schodziło, a kamienie nie były aż tak bardzo śliskie. Przez cały czas, aż do momentu dojścia do schroniska prószył śnieg.
(Markowe Szczawiny – schronisko) Po dotarciu do schroniska, zostawiliśmy rzeczy w pokoju i zeszliśmy na dół, obserwować jak coraz mocniej sypie śnieg i jak wszystko pokrywa się coraz grubszą warstwą białego puchu. Tak jak wspomnieliśmy na początku, spędzaliśmy tam noc z niedzieli na poniedziałek. Wszyscy, którzy wybrali się w weekend na Diablak, wracali do domu w niedziele popołudniu. I tym właśnie sposobem w schronisku panował spokój i absolutna cisza :). To prawdziwy relaks po całym dniu wrócić do schroniska i w tak spokojnej atmosferze patrzeć przez okno jak świat staje się biały :).Wieczorem wyszliśmy na zewnątrz na krótki spacer w okolicach schroniska. Nocą wszystko wygląda zupełnie inaczej. Z jednej strony noc jest ciemna, tajemnicza i mroczna, z drugiej natomiast interesująca, bajkowa i zjawiskowa :). Przyjemny mróz i zero wiatru…idealny wieczór, aby spędzić go właśnie w górach 🙂 To był długi, ale przyjemny dzień. Zmęczeni położyliśmy się spać, a kiedy rano wyjrzeliśmy za okno, zobaczyliśmy ile napadało śniegu przez noc. Cudowny obrazek 🙂 Choinki uginające się pod ciężarem śniegu, stoły i ławki przed schroniskiem całe zasypane. Prawdziwa zimaaa u podnóża Babiej Góry 🙂 Spędziliśmy ten dzień w okolicach Markowych Szczawin, a potem udaliśmy się w stronę parkingu na Przełęcz Krowiarki, która oddalona jest od schroniska o niecałe 2 godziny. Gdybyśmy mogli zostać tam jeszcze dłużej na pewno byśmy to zrobili. Niestety przyszedł czas powrotu do domu. W drodze powrotnej na Przełęcz zrobiliśmy kilka zdjęć, aby móc pokazać Wam przepiękny zimowy górski krajobraz 🙂 Babia Góra jest wyjątkową górą w Beskidach. W końcu nie bez przyczyny została okrzyknięta Królową. Nieważne, którą trasę wybierze się, aby dotrzeć na szczyt, każda ma swój urok. Najlepszym rozwiązaniem jest, aby spróbować za każdym razem wejść na nią innym szlakiem, aby osobiście zobaczyć jak wygląda każda z dróg. Pamiętajmy jednak, że zimą Diablak potrafi być niebezpieczny i do każdej wędrówki należy się dobrze przygotować. Mimo, iż Babia usytuowana jest w Beskidach, niejednokrotnie możemy usłyszeć, że szczególnie w zimie charakteryzuje się ona niemal warunkami tatrzańskimi. Nie bagatelizujmy tego i po prostu uważajmy na siebie 🙂 Warto wybrać się na nią najpierw latem, a dopiero potem zimą 🙂 Jedno jest pewne – jest miejscem, w którym byliśmy już wielokrotnie i wrócimy tam jeszcze nieraz.

Trasa w pigułce^

  Przełęcz Krowiarki –> Sokolica – 1h

  Sokolica –> Kępa –> Gówniak (Wołowe Skałki) –> Babia Góra (Diablak) – 1h 30 min.

  Babia Góra (Diablak) –> Przełęcz Brona – 50 min.

 Przełęcz Brona –> Markowe Szczawiny (Schronisko PTTK) – 25 min.

(…)

  Markowe Szczawiny (Schronisko PTTK) –> Przełęcz Krowiarki – 1h 35 min.

 

Zapraszamy również do kliknięcia w link obok, gdzie znajdziecie inną trasę Babia Góra latem (Perć Akademików)

 

Zimowe pozdrowienia, “W Cieniu Gór”!!!

 

^czasy podane są na podstawie mapy Beskid Żywiecki, ExpressMap, Warszawa 2015

*Sokolica, Kępa, Gówniak, Babia Góra – szczyty wchodzące w skład Korony Beskidu Żywieckiego Klubu Zdobywców Koron Górskich RP

 

Kompletujesz wszystkie szczyty. które wchodzą w skład Korony Beskidu Żywieckiego? 🙂 Jeśli tak – możesz uzyskać odznaczenia 🙂

 

 

                                                        Popularna KBŻ po zdobyciu 1 szczytu z listy
                                                       Brązowa KBŻ po zdobyciu 10 szczytów z listy
                                                   Srebrna KBŻ po zdobyciu 25 szczytów z listy
                                                            Złota KBŻ po zdobyciu 35 szczytów z listy
Categories: Beskid Żywiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *