Babia Góra – 1725 m n.p.m. – 10.07.2016

Babia Góra to szczyt wchodzący w skład Korony Beskidu Żywieckiego Klubu Zdobywców Koron Górskich RP

Na nasze górskie wypady wybieramy się najczęściej w soboty, jednak w ten weekend sobotnie prognozy pogody nie były najlepsze. Aby utwierdzić się w tym, że podjęliśmy właściwą decyzję, śledziliśmy w sobotę to, jak kształtuje się sytuacja, obserwując kamerkę internetową. Wyraźnie widzieliśmy jak szczyt przykryty jest chmurami. Dlatego też ostatecznie zdecydowaliśmy się na niedzielny wyjazd. Oczywiście normalnie takie prognozy nas nie odstraszają, jednak ze względu na to, że *Babia Góra – najwyższy szczyt Beskidów, wchodzący w skład Korony Beskidu Żywieckiego, należącej do projektu klubu KZKG RPuważana jest za “górę niepogody” za każdym razem, kiedy się na nią wybieramy, staramy się to robić w miarę najlepszą pogodę.

Złośliwi często mówią o tym, że m.in. właśnie dlatego szczyt nosi taką nazwę, gdyż góra jest zmienna podobnie jak kobieta (Baba :)), bądź ze względu na swoją nieprzewidywalność uważa się go za Diabelski Szczyt. Właśnie dlatego można powiedzieć, że jest to najbardziej zdradliwa góra w Beskidach (a może nawet i w Polsce). Wśród górskich miłośników zyskała miano Królowej Beskidów, dlatego też zobowiązuje nas to do wyjątkowego traktowania “Pani Babiej” 🙂 O jej  kaprysach pogodowych przekonaliśmy się osobiście już podczas naszych wcześniejszych wypraw na nią, dlatego też zachęcamy do tego, aby tej kwestii nie traktować jako legendy o górskiej Matce Niepogody :). Nauczeni doświadczeniem wyposażyliśmy nasze plecaki we wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, które będą ratunkiem w razie załamania pogody (jednak na taką ewentualność jesteśmy przygotowani zawsze, niezależnie od góry).

Dzień rozpoczynamy bardzo wcześnie, ponieważ czekała nas dłuższa podróż samochodem. Kierujemy się z Katowic na Suchą Beskidzką. Kiedy mijamy Żywiec i wjeżdżamy do mniejszych miejscowości, małych wiosek, drogę pokonujemy dość powolnie ze względu na wąskie ulice i ostre zakręty. Po około 2 i pół godzinie dojeżdżamy na parking, na którym zostawiamy samochód i startujemy na szlak. W tym momencie chcielibyśmy doradzić wszystkim osobom, które wybierają się na Babią Górę samochodem, aby wyruszyć z domu na tyle wcześnie (szczególnie w okresie wakacyjnym), żeby mieć możliwość na spokojne zaparkowanie. Nam udaje się zająć jedno z ostatnich miejsc, jednak wiele osób miało ogromny problem i zmuszeni byli na pozostawienie aut przy głównej ulicy bądź szukanie dogodnego miejsca o wiele dalej.

Pogoda dopisywała od wczesnego ranka. Pogodne niebo, niewielkie chmurki i przyjemna temperatura sprawiała, że jak najszybciej chcieliśmy się znaleźć na szlaku. Kupiliśmy więc bilety wstępu do Babiogórskiego Parku Narodowego i rozpoczęliśmy wędrówkę. Startujemy z Przełęczy Krowiarki (1012 m.n.p.m) niebieskim szlakiem, skąd droga do schroniska wg. tabliczek (drogowskazów :)) do schroniska w Markowych Szczawinach powinna zająć nam około 1 godzinę i 45 minut.

Jednak my w drodze na szczyt nie dochodzimy do schroniska, gdyż decydujemy się na wejście żółtym szlakiem Percią Akademików. Schronisko natomiast odwiedzimy dopiero w drodze powrotnej. Droga rozpoczyna się przyjemną, dość szeroką ścieżką wśród drzew, która delikatnie wznosi się ku górze. Cień, który dają drzewa powoduje, że nawet w upalny dzień odcinek ten, pokonać można delektując się miłym spacerem.

Maszerując przy trasie dostrzec można specjalnie przygotowane siedziska z drewna, z których można skorzystać, siadając na nich, aby odpocząć, jeśli tylko ktoś czuje taką potrzebę.
Mieliśmy nie najgorsze tempo, dlatego też po około godzinie drogi dotarliśmy do miejsca, gdzie ze szlaku niebieskiego mocno skręcamy w lewo na żółty szlak. Drogowskaz sygnalizuje, iż Percią Akademików dotrzemy na szczyt w około 1 godzinę i 15 minut. Trasa ta jest bardzo przyjemna i atrakcyjna za sprawą krótkiego odcinka ubezpieczonego w łańcuchy i klamry 🙂
Robi się coraz cieplej a słoneczko tylko od czasu do czasu chowa się za małą chmurkę :). Niebieski szlak był dość spacerowy w porównaniu z żółtym, gdyż od samego początku droga robi się stroma i prowadzi przez kamieniste schody pomiędzy drzewami.
Po dosyć stromych odcinkach, droga momentami łagodniała, jednak po chwili czekały nas kolejne bardziej wymagające podejścia. Co jakiś czas robiliśmy króciutkie przerwy, aby napić się wody.  Temperatura wzrastała, a ze względu na to, że szlak prowadził w coraz bardziej odkryty obszar, to tym bardziej intensyfikowało to nasze odczucie ciepła.
Odkrywały się coraz piękniejsze widoki 🙂
Po kilkudziesięciu minutach dochodzimy do miejsca, gdzie rozpoczyna się odcinek ubezpieczony we wcześniej wspomniane łańcuchy i klamry.
Tego dnia na szczyt wchodziło bardzo dużo osób i spora część z nich wybrała podejście żółtym szlakiem. Z tego też powodu w miejscach, które wyposażone są w zabezpieczenia tworzyły się zatory i kolejki, które musieliśmy cierpliwie przeczekać, aby każdy miał szanse bezpiecznie wejść na górę :). W chwili czekania na swoją kolej mogliśmy podziwiać piękne widoki, które mieliśmy przed oczyma 🙂
Odcinek ten nie jest bardzo skomplikowany i nie można go porównać z tatrzańskimi trasami, na których znajdują się łańcuchy, jednak z pewnością Babia Góra dzięki temu, jeszcze bardziej zyskuje na swej atrakcyjności i wyróżnia się spośród beskidzkich szlaków. Aczkolwiek i w takich miejscach należy zachować szczególną ostrożność, aby nic złego się nie stało :).
Po tym jak kończą się łańcuchy, czekają kolejne podejścia, które dosyć mocno pną się do góry, jednak jesteśmy już coraz bliżej szczytu, więc z każdym krokiem mamy go niemal na wyciągnięcie ręki 🙂
Aż w końcu w pięknych promieniach słonecznych dotarliśmy na sam szczyt :). Mnóstwo ludzi u góry spowodowało, że musieliśmy stać w kolejce, aby zrobić zdjęcie przy tabliczce z nazwą szczytu. Ale jakoś się udało 🙂
Piękna pogoda pozwoliła nam uwiecznić piękne widoki ze szczytu w kierunku Tatr 🙂
A u góry to, co najbardziej lubimy w taką pogodę, kiedy już zdołamy wejść na szczyt. Rozkładamy kocyk, jemy smakołyki, które nosimy w plecaku, pijemy wodę żeby nabrać sił na drogę powrotną i wpatrujemy się bez końca we wszystko to, co mamy dookoła siebie 🙂
Po około godzinnym leniuchowaniu na szczycie, wyruszamy w drogę powrotną czerwonym szlakiem. Perć Akademików, którą wchodziliśmy na szczyt służy tylko i wyłącznie do podchodzenia, co oznacza że jest to szlak jednokierunkowy. Dlatego też na dół idziemy czerwonym szlakiem, który jest piękny widokowo i bardzo przyjemny, jednak tłumy ludzi, które tego dnia wybrały się na Babią Górę sprawiły, że chwilami szlak wyglądał jak zakopiańskie Krupówki :).
Przechodzimy przez Przełęcz Brona, z której do Markowych Szczawin pozostało już tylko około 20 minut. Łatwo domyśleć się, że kiedy doszliśmy do schroniska było ono całkowicie przepełnione, a kolejki do bufetu były gigantycznie długie. Dlatego znaleźliśmy gdzieś z boku miejsce, posiedzieliśmy chwilkę w cieniu i wyruszyliśmy dalej w kierunku Przełęczy Krowiarki.
Po mimo tak dużej ilości ludzi i przepełnionych szlaków, naszą wycieczkę na Babią Górę zaliczamy jak najbardziej do udanych. Diablak to szczyt, który z całą pewnością jest godny polecenia. My osobiście z wielką radością i przyjemnością zawsze na niego wracamy :).

Trasa w pigułce^

 

  Przełęcz Krowiarki -> początek szlaku żółtego – ok. 1 h.
   początek szlaku żółtego -> Babia Góra – ok. 1 h.
   Babia Góra -> przełęcz Brona – ok. 50 min.
   przełęcz Brona -> Schronisko PTTK Markowe Szczawiny – ok. 25min.

   Schronisko PTTK Markowe Szczawiny -> Przełęcz Krowiarki – ok. 1 h 35 min.

 

Górskie pozdrowienia, “W cieniu Gór”!!

 

*Babia Góra szczyt wchodzący w skład Korony Beskidu Żywieckiego Klubu Zdobywców Koron Górskich RP

Kompletujesz wszystkie szczyty, które wchodzą w skład Korony Beskidu Żywieckiego? 🙂 Jeśli tak – możesz uzyskać odznaczenia 🙂
Popularna KBŻ po zdobyciu 1 szczytu z listy
Brązowa KBŻ po zdobyciu 10 szczytów z listy
Srebrna KBŻ po zdobyciu 25 szczytów z listy
Złota KBŻ po zdobyciu 35 szczytów z listy

About the Author

Dodaj komentarz