Intensywny dzień w Beskidzie Śląskim

Soszów Wielki –> Cieślar –> Stożek Mały –> Stożek Wielki –> Kiczory – 19.02.2017

Zabawa w kompletowanie szczytów Korony Beskidu Śląskiego klubu KZKG RP pochłonęła nas całkowicie. W ciągu tygodnia planujemy kolejne wyprawy, analizujemy trasy, wybieramy kolejne szczyty i z niecierpliwością wyczekujemy weekendu, żeby móc ponownie wyruszyć na szlak. Tym razem chcieliśmy udać się w okolice Wisły, dlatego też otworzyliśmy mapę i wybór padł na Stożek Wielki*. Byliśmy już tam jakiś czas temu, jednak nie dopisała nam wtedy pogoda więc był to dobry moment, żeby zobaczyć, jakie widoki dojrzeć możemy z tej góry. Stwierdziliśmy, że tak opracujemy plan, aby nie ograniczać się jedynie do jednego szczytu i przejść trasę w taki sposób, by zdobyć kilka wierzchołków w tym trzy, które należą do Korony Beskidu Śląskiego.

Rano dojechaliśmy do Wisły. Zaparkowaliśmy w centrum (parking płatny) i ruszyliśmy w drogę. Cofnęliśmy się w kierunku dworca, mijając go i kierując się w stronę Jawornika. Trzymaliśmy się szlaku niebieskiego. Początek drogi jak w wielu przypadkach, pokonywaliśmy asfaltem i alejkami dzielnicy Jawornik. Warunki pogodowe były całkiem w porządku. Mimo dość dużego zachmurzenia, widoczność była dobra, więc obserwacja pięknych widoków była jak najbardziej możliwa :). Wisła to miejscowość, którą znamy naprawdę dobrze, gdyż byliśmy tam setki razy. Fakt, iż jest to miasto Adama Małysza przyciąga wielu turytów, którzy jednak zapuszczają się zazwyczaj do centrum miasta, bądź do Wisły Malinki, aby zwiedzić skocznie. Dzielnica Jawornik jest raczej mniej uczęszczanym miejscem, które dedykowane jest dla osób, które chcą odpocząć w ciszy, a nie korzystać z bardziej tętniącego życiem centrum.

Po kilkudziesięciu minutach marszu asfaltem, docieramy do miejsca, gdzie szlak skręca mocno w lewo i wchodzimy na ścieżkę, która nieco bardziej pnie się w górę. Wystarczyło kilka minut, parę kroków, a po chwili, kiedy się odwróciliśmy, zobaczyliśmy całkiem ładne widoczki :).
Idąc w górę w oddali widzieliśmy narciarzy, którzy zjeżdżali z Soszowa*, dlatego też jeśli lubicie spędzać czas w górach, ale wolicie z nich zjeżdżać niż po nich chodzić, to powinno Wam się spodobać to miejsce :). My widząc stok, mieliśmy w zasięgu wzroku cel, do którego zmierzaliśmy.
Droga przemijała nam w spokoju i ciszy. Na szlaku nie minęliśmy prawie nikogo :). Warunki zimowe, choć stosunkowo wysoka temperatura (wysoka oczywiście w kontekście ekstremalnie niskich temperatur, które towarzyszyły nam tej zimy 🙂 ) powodowała, że kiedy szliśmy do góry robiło się naprawdę ciepło. Trasa nie jest trudna nawet w warunkach zimowych. Są momenty,  w których droga pnie się mocniej w górę, ale po chwili znowu łagodnieje.
Po jakimś czasie dochodzimy do miejsca, w którym pojawia się szlak zielony, który prowadzi na wprost. Uważajcie, żeby się nie zagapić, ponieważ, aby dojść do schroniska musimy trzymać się niebieskiego szlaku, który kieruje nas w stronę stoku narciarskiego. Ten odcinek jest bardziej stromy. Kontrolujcie uważnie, gdzie ciągnie się dalej trasa. Kiedy dotarliśmy pod sam stok, musieliśmy w miarę szybko przebiec między narciarzami. Zachowajcie szczególną ostrożność – droga dla narciarzy jest tam dość stroma i kiedy jadą rozpędzeni mogą nas po prostu w porę nie wyminąć.
Kiedy udało nam się już przedostać na drugą stronę, do schroniska pozostało już dosłownie kilka minut. Ostatni odcinek prowadzi przez las. Ośnieżone drzewa nie pozwalają nam zapomnieć o tym, jaką piękną zimę mamy w tym roku :).
Docieramy do schroniska…
To całkiem spore przyjemne schronisko, wokół którego można odpocząć na ławeczkach. Skorzystaliśmy więc z tego z przyjemnością. W pobliżu było mnóstwo narciarzy, gdyż koło budynku znajduje się orczyk, który wywozi ich prawie na sam szczyt Soszowa. Odpoczęliśmy kilka minut i udaliśmy się w dalszą drogę. Szczyt od schroniska dzieli około 10 minut. Prowadzi na niego niebiesko – czerwony szlak.
Mimo dużego zachmurzenia widoki nie zawodziły. U góry piękna zima i idealna pogoda na wędrowanie :).
Soszów Wielki
Soszów Wielki
Droga na Soszów nie jest zbyt długa, dlatego też dzień zaplanowaliśmy tak, aby zdobyć kilka szczytów. Dalej idziemy szlakiem czerwonym. Kolejnym celem jest Cieślar :). Odcinek z Soszowa w tym kierunku był taki, jaki uwielbiamy. Łagodna ścieżka wśród ośnieżonych drzew 🙂
Bardzo fajną rzeczą były umieszczone przy trasie panoramy, na których opisane zostały wszystkie widoczne szczyty z tego miejsca.
Cieślar
Nie zatrzymujemy się 🙂 Przechodzimy przez Cieślara i lecimy dalej 🙂 W pewnym momencie znaleźliśmy się w niesamowitym miejscu. Przechodziliśmy koło domów, które znajdowały się nieopodal Stożka Małego. Standardowo w takich miejscach odezwały się w nas nasze marzenia – bo mieszkać w takim miejscu to po prostu marzenie :). Domy otoczone z każdej strony górami, przepiękne widoki, naturalny spokój i słyszalny jedynie wiatr. Boże Narodzenie w takim miejscu musi być magiczne :).
Rozmarzeni szliśmy dalej :). Aż w końcu dotarliśmy na Stożek Mały 🙂
Mały Stożek
Z Małego Stożka idziemy na nasz główny cel tego dnia – Stożek Wielki. Według tabliczek pozostało nam do niego 1,5 km. Idziemy spokojnym krokiem. Niektóre odcinki prowadzące na Stożek Wielki były bardziej strome, jednak bez raczków udało nam się przejść bez problemów.
 Po jakimś czasie doszliśmy do schroniska, jednak najwyższy punkt – szczyt Stożka Wielkiego znajduje sie powyżej schroniska i jest zalesiony. Idziemy więc najpierw na samą górę… i oto jesteśmy 🙂 STOŻEK WIELKI 🙂
Wielki Stożek Schronisko na Stożku
Wstąpiliśmy do schroniska, żeby zjeść i napić się gorącej herbaty :). Początkowy plan, który opracowaliśmy był taki, że dzień mieliśmy skończyć na Wielkim Stożku i zejść z niego na dół. Siedząc w schronisku zaczęliśmy zastanawiać się, czy nie zejdziemy inną trasą niż tą, którą zakładaliśmy na początku, aby przejść przez jeszcze jeden szczyt, który wchodzi w skład Korony Beskidu Śląskiego. Otworzyliśmy więc mapę, zerknęliśmy ile czasu może zająć nam droga i wspólnie zdecydowaliśmy, że mamy na tyle sił i czasu, że możemy sobie pozwolić na to, aby iść dalej. Szczyt, który chcieliśmy zdobyć to KICZORY* :).
Trzymaliśmy się cały czas szlaku czerwonego…
Skałki niedaleko Kiczor
Kiczory
Ze szczytu rozciąga się piękna panorama. Widzimy z niego między innymi Stożek Wielki czy Czantorie. Szczyt znajduje się przy samej granicy polsko-czeskiej. To ostatni wierzchołek, który zdobyliśmy tego dnia. Spędziliśmy parę minut u góry, a następnie skierowaliśmy się na dół. W drodze powrotnej założyliśmy raczki. Niektóre odcinki były wyślizgane, więc pomogły nam one sprawnie i bez potykania zejść na dół.  Początkowo schodziliśmy szlakiem czerwonym a następnie niebieskim. Naszą wędrówkę zakończyliśmy w Wiśle Głębce.
Kompletowanie szczytów Korony Beskidu Śląskiego przynosi nam dużo radości :). Jest to dla nas świetna zabawa, a przy okazji inspiracja do tego, aby planować nowe trasy. Bywają dni, w których lubimy zrelaksować się i zdobyć niewielki szczyt, na którym możemy odpoczywać, a są dni, które chcemy spędzić intensywnie przechodząc od schroniska do schroniska i zdobywać kolejne wierzchołki. Jeśli Wy także zdobywacie Koronę Beskidu Śląskiego i nie byliście jeszcze na tych szczytach, serdecznie polecamy Wam trasę, którą przeszliśmy. Jeśli jednak wolicie wejść tylko na jeden z nich, nie zastanawiajcie się zbyt długo tylko łapcie za plecaki i ruszajcie na szlak, ponieważ każdy z tych szczytów z pewnością przypadnie Wam do gustu :).

 

Trasa w pigułce^

  Wisła (okolice dworca) -> Jawornik – 40 min.

 Jawornik -> Czupel -> Pod Soszowem (Schronisko) – 1h 10 min.
    Schronisko -> Soszów Wielki – 10 min.
  Soszów Wielki -> Cieślar -> Stożek Mały – 45 min.
   Sożek Mały -> Stożek Wielki – 40 min.
 Stożek Wielki -> Kiczory – 35 min.

  Kiczory -> Wisła Głębce – 1h 30 min. (początek szlak czerwony, potem niebieski)

 

Zimowe pozdrowienia, “W cieniu Gór”!!!

 

^czasy podane są na podstawie mapy Beskid Śląski, ExpressMap, Warszawa 2015

 

*Soszów Wielki, Stożek Wielki, Kiczory – szczyty wchodzące w skład Korony Beskidu Śląskiego Klubu Zdobywców Koron Górskich RP

Kompletujesz wszystkie szczyty wchodzące w skład Korony Beskidu Śląskiego? 🙂 Jeśli tak – możesz uzyskać odznaczenia 🙂

                                                                    Popularna KBŚ po zdobyciu 1 szczytu z listy

 

 

                                                                     Brązowa KBŚ po zdobyciu 10 szczytów z listy                                                                        Srebrna KBŚ po zdobyciu 20 szczytów z listy                                                                          Złota KBŚ po zdobyciu 30 szczytów z listy

 

Categories: Beskid Śląski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *