Jaworzyna w promieniach słońca

Jaworzyna – 1047 m n.p.m. – 14.01.2018

Po kolejnej nocy spędzonej w Korbielowie, nadszedł niezwykle pogodny, rześki i mroźny niedzielny poranek. Nic nie działa tak motywująco jak widok gór za oknem oświetlonych promieniami słońca. W takie dni wczesne wstawanie nie jest aż tak straszne, a nawet jeśli z trudem przychodzi nam wyście spod ciepłej kołdry, to na zastrzyk energii nie trzeba długo czekać 😊.Zimne powietrze szybko nas rozbudza i od razu myślimy o naszym celu na ten dzień, jakim jest Jaworzyna* (1047 m n.p.m.) w Beskidzie Żywieckim, będąca kolejnym szczytem, który wchodzi w skład Korony Beskidu Żywieckiego klubu KZKG RP .

Dojeżdżamy więc na parking pod Zajazd Smrek i zostawiamy tam samochód. Tuż przy wjeździe na parking znajduje się drogowskaz wskazujący żółty kolor szlaku i to właśnie tej trasy będziemy się trzymać przez pierwszą część naszej wędrówki. Żółta trasa doprowadzi nas między innymi na Halę Miziową w około 2 godziny, jednak my idziemy w innym kierunku więc musimy skierować się w stronę Przełęczy pod Beskidem Krzyżowskim. W związku z tym przechodzimy na drugą stronę ulicy i tak jak prowadzi oznakowany szlak, wchodzimy na zalesioną ścieżkę i idziemy w górę. Już po kilku minutach wychodzimy na otwartą przestrzeń, gdzie odsłoniły nam się pierwsze widoki. To miejsce, w którym jest mnóstwo domów mieszkalnych, jednak prócz typowych odgłosów wsi takich jak kury czy szczekanie psów, nie było słychać nic innego. Kawałek drogi musimy przebyć koło domów przechodząc przez asfaltowe ścieżki, gdzie znajdujemy drewnianą zadaszoną ławkę ze stolikiem. To początek drogi więc nie zdążyliśmy się jeszcze zmęczyć, ale klimat panujący w tym miejscu nie pozwala nam tak po prostu koło niej przejść więc zatrzymujemy się tam na kilka minut, żeby popatrzeć w dal. Jeszcze spory kawałek drogi przed nami, dlatego w końcu się ruszamy w dalszą drogę, żeby nie rozmarzyć się na dobre 😊, jednak już teraz możemy Wam zdradzić, że schodząc w dół zatrzymamy się tam na dłużej 😉. Wchodzimy w odcinki bardziej zalesione. Niestety w dalszym ciągu zimy nie widać, a śnieg możemy odnaleźć jedynie jako zmrożone pozostałości. To nic… dzień jest naprawdę przyjemny 😊. Szlak jest urozmaicony i nie bardzo wymagający. Jest sporo płaskich odcinków, po których przyjemnie się idzie wolnym krokiem, łapiąc dzięki słońcu witaminkę D 😊🌞🌄.  Po niedługim czasie kończy się szlak żółty a pojawia czerwony i to właśnie nim będziemy kontynuować drogę. Można nim dotrzeć na Halę Miziową, co według mapy zajęło by nam około 3h 15 min a według tabliczek niecałe 4h, jednak my musimy kierować się w przeciwną stronę. Przechodzimy przez szczyt Szelust (Beskid Krzyżowski) a schodząc z niego docieramy na Przełęcz Półgórską, (z której widać w oddali Jaworzynę), a w jej okolicy odnajdujemy słowacki szczyt Martosa. Z Przełęczy czeka nas bardziej stromy odcinek, którym dotrzemy na szczyt Jaworzyny. Im jesteśmy wyżej, tym korony drzew nad nami są bardziej oszronione, a słońce próbuje przebić się swoimi promieniami między drzewami. W miejscach, gdzie drzew jest mniej i promyki nas dosięgają jest naprawdę ciepło, chwilami mieliśmy wrażenie jakby zima miała się skończyć i ustąpić za jakiś czas wiośnie, jednak jak tylko staliśmy trochę dłużej w terenach zacienionym, robiło się bardzo zimno dosłownie w kilka minut.  JaworzynaSzczyt Jaworzyny jest kolejnym nieoznakowanym, stąd straciliśmy trochę czasu, żeby zlokalizować w miarę możliwości najwyższy jego punkt. W dodatku jest zalesiony, dlatego na rozległe widoki nie ma co liczyć 😊😉. Robimy więc jedynie zdjęcie i uciekamy nieco niżej, żeby coś zjeść, bo pomiędzy drzewami mróz nie zachęcał do ściągnięcia rękawiczek 😊😊. Schodziliśmy tą samą drogą, więc wiedzieliśmy, że jest tam idealne miejsce na odpoczynek. Mała polanka, gdzie słoneczko nas ogrzewało, więc spokojnie mogliśmy usiąść na plecakach i rozgrzać się gorącą herbatą, a widoki były warte podziwiania 😊🌄🌄. 

To było samotne wędrowanie i kolejny dzień, w którym nie spotkaliśmy absolutnie nikogo na szlaku. Fakt – trudno się temu dziwić, te trasy przegrywają z Pilskiem, które jest w pobliżu, na którym nigdy wędrowców nie brakuje. To jednak dobry sposób na zachowanie równowagi. W bliskiej odległości od siebie mamy góry, szczyty, hale, ma których możemy spotkać innych górołazów i pozdrowić ich górskim “cześć” na szlaku, są jednak także miejsca, w których jeśli wędruje się bez partnera cisza jest jedynym towarzyszem. Dobrym pomysłem jest także połączyć to wszystko w jedną całość i przejść szlakami z miejsc odludnych do bardziej popularnych 😊. Nie ważne, co wybierzemy – ważne, że jesteśmy w górach 😉🌄🌄🌄.

Trasa w pigułce**

 

  Korbielów Zajazd Smrek → koniec szlaku żółtego, początek czerwonego – 1h 30 min.

  początek szlaku czerwonego →  Szelust → Przełęcz Półgórska → Jaworzyna – 1h 35 min.

Z górskimi pozdrowieniami, “W cieniu Gór”!!

**czasy podane na podstawie mapy Beskid Żywiecki, ExpressMap, Warszawa 2015

*Jaworzyna – szczyt wchodzący w skład Korony Beskidu Żywieckiego Klubu Zdobywców Koron Górskich RP

Kompletujesz wszystkie szczyty, które wchodzą w skład Korony Beskidu Żywieckiego? 🙂 Jeśli tak – możesz uzyskać odznaczenia 🙂

                                                     Popularna KBŻ po zdobyciu 1 szczytu z listy
                                                 Brązowa KBŻ po zdobyciu 10 szczytów z listy
                                                      Srebrna KBŻ po zdobyciu 25 szczytów z listy
                                                          Złota KBŻ po zdobyciu 35 szczytów z listy
Categories: Beskid Żywiecki
Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *