Dolina Rohacka (parking pod Spaloną) → Przedni Salatyn → Brestova → Salatyn (Salatyński Wierch) → Mały Salatyn – 08.09.2018

Salatyn (inaczej Salatyński Wierch) to szczyt w słowackich Tatrach Zachodnich, mierzący 2048 m n.p.m. Znajduje się w głównej grani Tatr Zachodnich pomiędzy Doliną Rohacką, a Doliną Jałowiecką. Należy do tzw. grupy Salatynów. 


Trasa w pigułce

z parkingu Pod Spaloną można skorzystać z kolejki linowej Roháče – Spalena, która wywiezie nas na 1499 m n.p.m.

 1499 m n.p.m. – po wyjściu z kolejki → Przedni Salatyn – 55 min.

  Przedni Salatyn → Brestova – 35 min.

  Brestova → Salatyn – 1h.

  Salatyn → Mały Salatyn – 10 min.

 droga powrotna tą samą trasą do Przedniego Salatyna → następnie szlakiem  do parkingu Pod Spaloną – 1h 45 min.

Wydawnictwo Turystyczne Compass

Mapa Turystyczna← Przebieg trasy na mapie.


Nasza subiektywna ocena szlaku:

Szlak na Salatyna z Doliny Rohackiej przez Brestovą nie jest trudny i nie występują na nim trudności techniczne. Niektóre podejścia są bardziej strome, jednak nie ma dużych ekspozycji terenu. Warto zwrócić uwagę na to, że niektóre odcinki są dosyć kruche.


WAŻNA INFORMACJA!!!

PODSTAWOWĄ RZECZĄ, O KTÓRĄ MUSIMY ZADBAĆ JESZCZE PRZED WYJAZDEM JEST UBEZPIECZENIE. PAMIĘTAJMY, ŻE AKCJE RATOWNICZE NA TERENIE SŁOWACJI SĄ PŁATNE I SĄ TO BARDZO WYSOKIE KOSZTY. GÓRY TO NIEPRZEWIDYWALNA PRZESTRZEŃ, W KTÓREJ ZDARZYĆ SIĘ MOŻE WSZYSTKO, WIĘC MUSIMY BYĆ PRZYGOTOWANI NA KAŻDĄ SYTUACJE!


Ostatni dzień naszego urlopu w Tatrach spędziliśmy po słowackiej stronie Tatr Zachodnich (Západné Tatry). Głównym celem na ten dzień był Salatyn. To właśnie od tej góry postanowiliśmy rozpocząć poznawanie słowackiej części Tatr Zachodnich. 

To była wędrówka, która skutecznie przypomniała nam o tym, że jesień zbliża się wielkimi krokami. Salatyn nie był dla nas łaskawy pod względem pogodowym, aczkolwiek na całe szczęście rozgonił chmury kilka razy, żebyśmy mogli zobaczyć chociaż odrobinę tego, jak prezentują się słowackie Tatry Zachodnie. 

Aby rozpocząć wyprawę na Salatyna, dojeżdżamy do Rohackiej Doliny, gdzie na parkingu Pod Spaloną zostawiamy samochód. Całodniowy koszt to 3 euro. 

Sugerując się naszą mapą, początkowy plan zakładał start niebieskim szlakiem. Jednak tuż przy parkingu znajduje się Ośrodek Narciarski Roháče – Spalena, gdzie możemy skorzystać z kolejki linowej, która wywiezie nas na prawie 1500 m n.p.m. Uznaliśmy, że to dobry pomysł, ponieważ dla nas to był dzień powrotu do domu, dlatego też w celu zaoszczędzenia czasu i sił skorzystaliśmy z tego udogodnienia. Kupując bilet na kolejkę warto pokazać bilecik parkingowy, ponieważ przysługuje nam wtedy zniżka. 

6 – osobowe zamykane kanapy wywożą nas na górę, skąd dalej już o własnych siłach idziemy szlakiem zielonym w kierunku Predný Salatín, hrebeň, Brestová. Jest to nowo poprowadzony szlak, który na naszej mapie nie jest w ogóle uwzględniony. 

Od razu po wyjściu z kolejki, wchodzimy w odcinek leśny, a następnie wśród kosodrzewiny idziemy zakosami mocno w górę. 

(dzięki tablicy z panoramą wiedzieliśmy, co kryje się za chmurami 😉 )

Szlak zielony doprowadził nas do Przedniego Salatyna (Predný Salatín) – 1624 m n.p.m.), z którego dalej idziemy niebieską trasą. Tutaj chmury zaczynają otulać szczyty coraz szczelniej i w drodze na Brestovą nie widzieliśmy nic prócz białej poświaty.  

Przedni Salatyn (Predný Salatín)(Przedni Salatyn (Predný Salatín)

Trasa łagodnieje i prowadzi przez przyjemny graniowy odcinek, który przy dobrej pogodzie jest piękny widokowo. U nas niestety musi zadziałać wyobraźnia, bo mgła zabrała wszystkie widoki. Po raz kolejny doświadczamy tego, że mgła to największy wróg górskiego wędrowca. 

W aurze tajemniczości docieramy na szczyt Brestová – 1934 m n.p.m. 

Brestova(Brestova)

Z Brestovej ruszamy dalej granią szlakiem czerwonym. Zaczyna wiać mocniej wiatr i chwilami rozwiewa chmury, pokazując coś więcej niż drogę kilka metrów przed nami. Trasa jest urozmaicona – chwilami wznosi się do góry, a po chwil zaczyna schodzić w dół. Szlak nie jest trudny, jednak niektóre odcinki są dosyć kruche. 

We mgle wszystko wygląda inaczej i trudno było nam ocenić, w którym miejscu jesteśmy. Obliczaliśmy na bieżąco czas, domyślając się mniej więcej ile czasu dzieli nas od szczytu Salatyna. Dotarliśmy do wzniesienia, które uznaliśmy za szczyt. W tym miejscu jednak nie było tabliczki z zaznaczonym szczytem. Z ziemi wystawało jednak coś, co dla nas było pozostałością po tabliczce, która kiedyś musiała tam stać. Zapytaliśmy więc turystów ze Słowacji, czy aby na pewno znajdujemy się na Salatynie. Im również wydawało się, że to właśnie wierzchołek Salatyna. 

Mgła zasłaniała wszystko i nie widzieliśmy, co kryje się dalej. Usiedliśmy więc na chwilkę, żeby odczekać parę minut, w nadziei, że pogoda się poprawi. W pewnym momencie chmury odsłoniły nam dalszą drogę, a w oddali dostrzegliśmy tabliczkę. Zaczęliśmy się zastanawiać czy być może szczyt Salatyna nie znajduje się nieco dalej. Ruszyliśmy, żeby to sprawdzić ;). 

Kilkanaście minut dalej zobaczyliśmy tabliczkę, z napisem Salatyn, która była oparta i zniszczona. Analizując mapę, doszliśmy do wniosku, że została tam ona przeniesiona z miejsca, które od samego początku dobrze rozszyfrowaliśmy. Miejsce, co do którego nie byliśmy pewni, czy aby na pewno jest szczytem Salatyna, okazało się nim być. Natomiast tam, gdzie znaleźliśmy tabliczkę to Mały Salatyn.

Na mapie wyraźnie widać, że z Małego Salatyna jest poprowadzony szlak zielony z Doliny Parzychwost, będącej odgałęzieniem Doliny Jałowieckiej. Trochę to skomplikowane :). Ale czy to ważne ?! My cieszyliśmy się, że możemy zobaczyć jak pięknie prezentują się słowackie Tatry Zachodnie, kiedy chociaż przez chwilkę chmury odsłaniają krajobraz ;). 

Temperatura odczuwalna zaczęła spadać, jak tylko zatrzymaliśmy się na dłużej w jednym miejscu. W ruch musiały iść nawet rękawiczki i czapka. Właśnie dlatego nie siedzieliśmy długo u góry i ruszyliśmy tą samą drogą w dół.

W drodze powrotnej pogoda zaczęła się poprawiać. Dzięki temu wracając mogliśmy przekonać się o tym, że to naprawdę widokowa trasa. Żeby popatrzeć choć troszkę dłużej na Zachodnie Tatry, zwolniliśmy i wolnym krokiem szliśmy dalej ;). 

Kiedy warunki się polepszyły, mogliśmy zaobserwować ze szczytu Brestovej krzyż w oddali, który umieszczony jest na Małej Brestovej. 

Z Przedniego Salatyna zeszliśmy na dół niebieskim szlakiem, którym w początkowym planie mieliśmy podchodzić do góry. Chcieliśmy zobaczyć jak wygląda ta trasa. 

Jak się okazało, poprawa pogody była jedynie chwilowa. Jak tylko zaczęliśmy schodzić szlakiem niebieskim w dół, ponownie chmury zaczęły wędrować do góry i stopniowo zasłaniały cały obrazek. Tym razem zachmurzyło się na dobre. Zaczęło wiać i padać… 

Schodząc w dół doszliśmy do wniosku, że skorzystanie z wyciągu i podejście zielonym szlakiem do Przedniego Salatyna było strzałem w dziesiątkę. Szlak niebieski jest bardzo stromy i dość niewygodny. Trzeba zachować ostrożność szczególnie, kiedy szlak robi się mokry, bo bardzo łatwo można poślizgnąć się na wystających, mokrych i śliskich korzeniach. 

Na parking zeszliśmy tuż obok wyciągu krzesełkowego. Pogoda już do końca dnia niestety się nie poprawiła, więc ostatni dzień minął nam w towarzystwie deszczu i mgły.

Może i zabrakło tego dnia spektakularnych widoków, ale cieszymy się, że mogliśmy poznać cząstkę słowackich Tatr Zachodnich. Mamy nadzieję, że kiedy wrócimy w to miejsce po raz kolejny, będziemy mogli podziwiać je w całej okazałości. 

Z górskimi pozdrowieniami, “W cieniu Gór”!!

 

About the Author

Dodaj komentarz