Skrzyczne -> Malinowska Skała – 21.01.2017

Skrzyczne, Malinowska Skała to szczyty wchodzące w skład Korony Beskidu Śląskiego Klubu Zdobywców Koron Górskich RP

Po niesamowitych chwilach spędzonych w Tatrach na początku stycznia, przyszedł czas na wypad w Beskid Śląski. Wybraliśmy się na Skrzyczne – górę, którą znamy doskonale, gdyż bywamy tam często, o każdej porze roku i to właśnie na niej, niegdyś rozpoczynaliśmy naszą przygodę z zimową turystyką górską. Skrzyczne* to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego, mierzący 1257 m n.p.m. i najwyższy szczyt wchodzący w skład Korony Beskidu Śląskiego klubu KZKG RP.

Trasa w pigułce

Szczyrk (okolice Beskidzkiej Galerii Sztuki) -> przez Halę Jaworzynę -> Skrzyczne – ok. 2h.

  Skrzyczne -> Małe Skrzyczne -> Kopa Skrzyczeńska -> Malinowska Skała – 1h 15 min

Wydawnictwo Turystyczne Compass


Mapa Turystyczna← Przebieg trasy na mapie.


Nasza subiektywna ocena szlaku:

To typowo beskidzki szlak bez żadnych trudności, jednak w okresie zimowym należy dobrze przygotować się do każdej wędrówki nawet na najniższe szczyty. Pozornie łatwe szlaki, które w okresie letnim nie sprawiają nam żadnych trudności mogą zaskoczyć nas w zimie.

Aby rozpocząć wędrówkę, dojechaliśmy do Szczyrku, skąd niebieskim szlakiem ruszyliśmy w górę. Początkowo trasa biegnie koło domów mieszkalnych, a następnie prowadzi wśród drzew, jednak od samego początku pnie się do góry, więc przygotujmy się na to, że szybko się tam rozgrzejemy :). Tak było również w naszym przypadku. W ostatnim czasie przyzwyczailiśmy się do tego, że w górach towarzyszą nam ponad dwudziestostopniowe mrozy, więc przy temperaturze zaledwie minus trzech, po 15-tu minutach musieliśmy zrzucić z siebie jedną warstwę odzieży :). Warunki pogodowe były nie najgorsze, ale też nie zachwycały. W momencie, kiedy wyruszyliśmy na szlak mgła nie była jeszcze bardzo gęsta, więc mieliśmy nadzieję, że w miarę upływu czasu możemy liczyć na rozpogodzenie.

Dla wszystkich osób, które jeszcze nigdy nie odwiedziły Skrzycznego, istotną informacją będzie to, iż jest to bardzo popularne miejsce wśród narciarzy i innych miłośników sportów zimowych. Idąc szlakiem niemal nieustannie towarzyszy nam wyciąg narciarski, bądź orczyki. W niektórych miejscach musimy przebiec przez trasę narciarską. Może być to nieco kłopotliwe, kiedy narciarzy jest sporo, a fakt, że trwa okres ferii zimowych, powoduje, że Skrzyczne oblegane jest przez maniaków białego szaleństwa :). Dodatkowym utrudnieniem tego dnia była mgła. która robiła się coraz bardziej gęsta, więc całkiem prawdopodobne było to, że narciarze mogą nas nie zauważyć. Oczywiście nie była to sytuacja nie do przejścia i wystarczyło po prostu troszkę ostrożności, aby nic nie stało się zarówno nam jak i miłośnikom narciarstwa :).

Jak widać na zdjęciach, my również byliśmy wyposażeni w gadżety zjazdowe. Jak się okazuje tzw. “dupoloty” czy też “dupozjazdy” nie są przeznaczone tylko i wyłącznie dla dzieci :).

Zdjęcia są wyraźnym dowodem na to, że pogoda nie rozpieszczała. Idąc do góry zaczęliśmy się zastanawiać czy wolimy siarczyste mrozy, które uniemożliwiają zrobienie zdjęcia, bo palce od razu odmawiają posłuszeństwa, czy też lekki mróz, w którym i tak rozgrzewamy się tak szybko, że musimy rozpinać kurtki w drodze, ale za to bez problemu możemy trzymać aparat bez rękawic :). Odpowiedź jest prosta – każde warunki mają swoje plusy i minusy i jak się okazało później, nawet tak mglista sceneria w drugiej części dnia pokazała nam, że może być magiczna :).

Kiedy dotarliśmy na szczyt, w mgnieniu oka pogoda się poprawiła. Błękitne niebo i promienie słońca rozgrzewały i rozświetlały nasze twarze. Cudowna nagroda za to, że prawie cała droga przebiegała nam w mglistej scenerii. W oddali odkryła się Królowa Beskidów – Babia Góra, a jeszcze dalej za nią ukochane Tatry. Wspaniały widok.

Spędziliśmy na Skrzycznem troszkę czasu, napiliśmy się gorącej herbaty i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Zaplanowaliśmy ten dzień w taki sposób, aby wędrówki nie kończyć na Skrzycznem, tylko iść dalej na Malinowską Skałę*, Doprowadzi nas tam szlak zielony. Po kilku chwilach okazało się, że piękne błękitne niebo było jedynie chwilową poprawą pogody. Po krótkim czasie trasa ponownie zrobiła się cała biała, a raczej mleczna od gęstej mgły.

Mimo wszystko, gorąco zachęcamy Was, abyście wybrali się na Malinowską Skałę ze Skrzycznego. Byliśmy tam również w lepszych warunkach i możemy Was zapewnić, że widoki są niesamowite. Droga zielonym szlakiem prowadzi przez Małe Skrzyczne (1211 m n.p.m.) i przez Kopę Skrzyczeńską (1191 m n.p.m.) aż do Malinowskiej Skały (1152 m n.p.m.). Odcinek ten jest  spacerowy i przy dobrej widoczności jest bardzo urokliwy :). My dotarliśmy tam we mgle… 🙂

Po kilku chwilach spędzonych na skale, ruszyliśmy w drogę powrotną tą samą trasą, nieświadomi jeszcze tego, że za jakiś czas otrzymamy najlepszą nagrodę z najlepszych :). Początkowo w drodze powrotnej mgła nie odpuszczała..

 …ale po pewnym czasie, słonko coraz mocniej przebijało się zza chmur, niebo robiło się coraz bardziej błękitne, a nam robiły się coraz większe uśmiechy na twarzach :). W pewnym momencie poczuliśmy się jakby ktoś przeniósł nas w miejscu i czasie. Mgła, która towarzyszyła nam przez ten cały czas stopniowo opadała, opadała…aż w końcu otuliła wszystkie góry dookoła i oczywiście nas na nich, tworząc niesamowite zjawisko – morza chmur 🙂
Achh…cudowne widoki 🙂 pochłonęły nas tak bardzo, że nie potrafiliśmy zmobilizować się do tego, aby zejść na dół :). Spędziliśmy tyle czasu na górze, wpatrując się w morze a nawet ocean chmur, że doczekaliśmy zachodu słońca 🙂
A droga powrotna to ciąg dalszy dobrej zabawy 🙂 W końcu “dupoloty” poszły w ruch 🙂 Było już coraz później, dlatego też narciarzy było o wiele mniej. W związku z tym mogliśmy cieszyć się jak dzieci, zjeżdżając ze wszystkich bardziej stromych odcinków. Zabawa nie do opisania. Jeśli nie próbowaliście jeszcze tego, koniecznie spróbujcie, niezależnie od tego ile macie lat – w końcu dziećmi jesteśmy przez całe życie 🙂
A droga powrotna to ciąg dalszy dobrej zabawy 🙂 W końcu “dupoloty” poszły w ruch 🙂 Było już coraz później, dlatego też narciarzy było o wiele mniej. W związku z tym mogliśmy cieszyć się jak dzieci, zjeżdżając ze wszystkich bardziej stromych odcinków. Zabawa nie do opisania. Jeśli nie próbowaliście jeszcze tego, koniecznie spróbujcie, niezależnie od tego ile macie lat – w końcu dziećmi jesteśmy przez całe życie 🙂

Z zimowymi pozdrowieniami, “W cieniu Gór”!!!

*Skrzyczne, Małe Skrzyczne, Kopa Skrzyczeńska, Malinowska Skała – szczyty wchodzące w skład Korony Beskidu Śląskiego Klubu Zdobywców Koron Górskich RP

Kompletujesz wszystkie szczyty wchodzące w skład Korony Beskidu Śląskiego? 🙂 Jeśli tak – możesz uzyskać odznaczenia 🙂

                               Popularna KBŚ po zdobyciu 1 szczytu z listy
                                     Brązowa KBŚ po zdobyciu 10 szczytów z listy                                  Srebrna KBŚ po zdobyciu 20 szczytów z listy                                     Złota KBŚ po zdobyciu 30 szczytów z listy

About the Author

Dodaj komentarz