JEŚLI CHCECIE DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ O NASZYM PROJEKCIE BABIA GÓRA12 → PROJEKT BABIA GÓRA12 

Kwiecień minął nam bardzo szybko, weekendy uciekały jak szalone. Święta wielkanocne pozbawiły nas kilku pięknych pogodowo dni w górach, ponieważ ten czas spędzaliśmy w zaciszu domowym w rodzinnym gronie. Wszystko ułożyło się tak, że kwietniowe wejście na Babią, zostawiliśmy na ostatni moment. Tym razem było zupełnie inaczej niż dotychczas.

 

Wydawnictwo Turystyczne Compss

 

W kwietniu mogliśmy poczuć już powiew wiosenno-letniego powietrza. Właśnie w te dni liczyliśmy na to, że kwiecień będzie miesiącem, kiedy wejdziemy na Babią po raz pierwszy w tym roku w typowo wiosennej aurze. Jednak jak to często bywa – zrobiła nam się mieszanka pogodowa i wczesna wiosna wymieszała się z jesienią. 

W kwietniu na Diablak ruszyliśmy w ostatni weekend, więc można powiedzieć, że na początku wydłużonej majówki. Po raz kolejny obraliśmy szlak zielony z Zawoi Markowej. Temperatura była typowa jak na początki wiosny w górach – przyjemnie i idealnie, aby wybrać się na szlak w bluzie. 

Lekki deszczyk, który padał nie był dla nas większym problemem, a jedynie przyjemnym ochłodzeniem, w trakcie podchodzenia. W niższych partiach, na poziomie lasu krajobraz w tym okresie jest bardzo wiosenny. Wszystko się zazieleniło, a opady deszczu sprawiły, że kolory były niesamowicie soczyste i intensywne. 

Kiedy dotarliśmy na Markowe Szczawiny pod schronisko, usiedliśmy na parę chwil na ławce i delektowaliśmy się ciszą, którą nieczęsto się zastaje w tym miejscu, szczególnie w weekendy. Na pozór gorsze warunki pogodowe mają jeden podstawowy atut – na szlakach jest spokojnie i cicho.

Od Markowych Szczawin ruszyliśmy czerwonym szlakiem w stronę Przełęczy Brona. Na tym odcinku zalegają jeszcze resztki śniegu, na których momentami w miejscach zacienionych, można solidnie zapaść się po kolana. Na samej przełęczy po śniegu już nie było ani śladu. 

Tego dnia wszystkie widoki zakryła gruba warstwa chmur. To pierwsza wędrówka na Babią Górę w tym roku, kiedy w drodze na szczyt i z samego szczytu nie byliśmy w stanie nic dostrzec. 

Bezśnieżny już szczyt przywitał nas białą poświatą i o dziwo po raz kolejny lekkim wiatrem, momentami ledwo wyczuwalnym. Temperatura, jak na te warunki pogodowe była całkiem znośna i pozwoliła spędzić dłuższy czas na górze.

Nasza kwietniowa wędrówka na Babią Górę umożliwiła pokazanie Wam tej góry w nieco innym wydaniu niż w poprzednich miesiącach. Na pozór niekorzystna pogoda i brak widoków może wydawać się kiepskim pomysłem na wędrówkę, jednak w rzeczywistości takie warunki pozwalają doświadczyć górę w inny sposób i skupić się na innych detalach. My bardzo często powtarzamy sobie i innym, że w górach nie ma złej pogody – to my, jako wędrowcy możemy być źle przygotowani. Poza tym czy nie byłoby nieco za nudno, jeśli zawsze pogoda byłaby idealna? 😉

Najważniejsze to pogoda ducha i pozytywne nastawienie do podróży – podróży do konkretnego miejsca, celu, szczytu…

 

Trasa w pigułce*

   Zawoja Markowa –> Markowe Szczawiny – 1 h 15 min.

   Markowe Szczawiny –> Przełęcz Brona –> Babia Góra – 1 h 35 min.

 

Z górskimi pozdrowieniami “W cieniu Gór“!!

 

*czasy podane na podstawie mapy Compass “Zawoja Babia Góra” , wyd Compass, wydanie XII, 2018 r.

 

 

 

 

About the Author

Dodaj komentarz