JEŚLI CHCECIE DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ O NASZYM PROJEKCIE BABIA GÓRA12PROJEKT BABIA GÓRA12 

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła! …ale my się zimy nie boimy! 🙂 Listopad na Babiej Górze podarował nam przepiękne białe krajobrazy, za którymi z każdym dniem tęsknimy coraz bardziej. Śnieg pod butami, mroźny wiatr na policzkach i oszroniony świat. Jedno jest pewne – listopad na Babiej Górze to pełnia zimy, dlatego bez zimowego ekwipunku ani rusz! 🙂

Wydawnictwo Turystyczne Compass

Wejścia na Babią Górę w listopadzie zorganizowaliśmy w szczególnym dniu – 11 listopada. W związku z tym prócz typowo zimowego wyposażenia zabraliśmy ze sobą biało-czerwoną flagę, aby w ten właśnie sposób uczcić święto niepodległości. Tego dnia nie tylko my wpadliśmy na taki pomysł, dlatego miło było mijać i stać na szczycie koło wielu osób, które również pamiętały o tym, jakie święto przypada na ten dzień.

Jesień w roku 2019 jest długa i przyjemna, a na zimowe akcenty przyszło nam w tym sezonie czekać wyjątkowo długo. W końcu 11 listopada mogliśmy patrzeć na ośnieżone drzewa od pierwszych chwil spędzonych na szlaku.

Chociaż na Przełęczy Krowiarki nie było zbyt wiele śniegu, to taka namiastka zimy bardzo nas ucieszyła. Nawet niewielka ilość białego puchu sprawiła, ze szlaki zrobiły się magiczne. 

Stopniowo zwiększając wysokość odczuwaliśmy silniejsze podmuchy wiatru, a śniegu było coraz więcej. W okolicach Sokolicy wiatr na tyle obniżył temperaturę odczuwalną, że szybko założyliśmy zimowe czapki. 

Widoki robiły się coraz piękniejsze. Oszronione choinki i obijające się chmury o górskie zbocza tworzyły niesamowity zimowy spektakl.

Po jakimś czasie sięgnęliśmy do plecaków po kurtki puchowe. Mimo tego, że szliśmy cały czas pod górę, robiło się nam chłodniej. Widoczność nie była rewelacyjna. Chmury cały czas kłębiły się w okolicach kopuły szczytowej, ale przebijające się promienie słońca i błękit nieba tworzyły ciekawy obrazek, który również ma swój urok. 

Babia Góra słynie z tego, że jest wietrzna i kapryśna. Tego dnia wiał bardzo silny wiatr. Miało to swoje plusy przy robieniu zdjęć z flagą, bo pod wpływem wiatru piękne układała się i wirowała na tle gór, jednak trzeba było trzymać ją mocno, żeby nie wyfrunęła nam z rąk. 

Miło było obserwować, jak kolejne osoby docierają na szczyt z flagą w rękach. Tego dnia szczyt Królowej Beskidów był prawdziwie polskim wierzchołkiem 🙂 

Schodząc w dół musieliśmy mocno stać na nogach, żeby wiatr nas nie przewrócił. Podczas schodzenia bardzo przydały nam się raczki, dzięki którym sprawnie i bezpiecznie zeszliśmy do Markowych Szczawin. Niektóre miejsca były oblodzone i bardzo wyślizgane. Z Przełęczy Brona pierwsze metry, które musimy pokonać to strome zejście i wiele osób, które nie mają raczków, w takich warunkach mają spore problemy, żeby swobodnie schodzić. Ściągamy je dopiero w Markowych Szczawinach, a następnie spacerowym niebieskim szlakiem wracamy do Przełęczy Krowiarki. 

Przed nami ostatnie już wejście w tym roku na Babią Górę w ramach projektu Babia Góra12. Widzimy się w grudniu. Do zobaczenia na szlaku! 

Trasa w pigułce:

Przełęcz Krowiarki → Sokolica → Kępa → Gówniak → Babia Góra – 2h 30 min.

Babia Góra → Przełęcz Brona – 1 h

Przełęcz Brona → Markowe Szczawiny – 20 min.

Markowe Szczawiny → Przełęcz Krowiarki – 1h 45 min. 

Z górskimi pozdrowieniami, “W cieniu Gór”!!

 

About the Author

Dodaj komentarz