JEŚLI CHCECIE DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ O NASZYM PROJEKCIE BABIA GÓRA12 → PROJEKT BABIA GÓRA12

Lutowe wejście na Babią nie odkładaliśmy zbyt długo i szybko wykorzystaliśmy dogodne warunki. Sugerując się starym przysłowiem – “idzie luty, podkuj buty”, nastawialiśmy się na to, że w każdej chwili mogą wrócić do nas obfite opady śniegu i siarczyste mrozy. Jak się potem okazało, luty przyniósł nam duże ilości słońca i pierwszy powiew wiosny. A jak wyglądało nasze wejście na Babią Górę w lutym? 🙂 

 

W lutym na Diablak wybraliśmy się 09.02.2019. Tym razem chcieliśmy wejść od strony Przełęczy Krowiarki, dlatego też z domu wyruszyliśmy już o 4 nad ranem, żeby wczesnym rankiem bez problemu zając miejsce na parkingu. Przełęcz Krowiarki to najczęściej wybierany przez turystów punkt startowy, dlatego warto wziąć to pod uwagę, planując początek swojej wędrówki właśnie w tym miejscu.

Wstawanie w środku nocy, kiedy jest ciemno i wszyscy śpią to mało przyjemna sprawa. Możemy stwierdzić nawet o wiele więcej – to najtrudniejszy element każdej wyprawy. Na nagrodę jednak nie trzeba długo czekać i każdy kto zaobserwował jak budzi się dzień, wie że wczesna pobudka jest tego warta.

Ruszyliśmy szlakiem czerwonym. Już po kilku krokach niebo zrobiło się pomarańczowe, a słońce zaczęło wędrować do góry. 

Szlak czerwony z Przełęczy Krowiarki to bardzo interesujący wariant wejścia na Babią, ponieważ po drodze wchodzimy na trzy inne szczyty, z których obserwować możemy nie tylko Babią Górę. 

Pierwszy w kolejności jest szczyt Sokolicy, na który wchodzimy już po niespełna godzinie. Następna jest Kępa, a potem Gówniak.

Jak tylko opuściliśmy granicę lasu w okolicy Sokolicy, poczuliśmy bardzo silny wiatr, który towarzyszył nam już nieustannie aż na sam szczyt. Chwilami podmuchy były gwałtowne, co było niewątpliwie czynnikiem, który znacznie utrudniał wejście tego dnia. Jednak wiatr przyczynił się do tego, że przejrzystość powietrza była powalająca. Tatry widoczne były bardzo dokładnie, a nad słowacką Fatrą, mogliśmy podziwiać chmury, które przybierały niezwykłe kształty. 

Na całej trasie śnieg był ubity i zmrożony. Raki były bardzo przydatne i znacznie ułatwiały poruszanie się.

Na szczycie tym razem tłumów nie było. Z pewnością spowodowane było to naszym wczesnym dotarciem na samą górę. Szczyt mieliśmy prawie cały tylko dla siebie, ale nie spędziliśmy na nim zbyt wiele czasu, bo wiatr obniżył temperaturę odczuwalną i po kilkunastu minutach zrobiło się bardzo zimno. Z trudem udało nam się ściągnąć rękawiczkę na kilka chwil, żeby zrobić parę zdjęć. Jednak dla takich widoków, warto iść pod wiatr, żeby chociaż na moment stanąć na szczycie Królowej Beskidów 🙂

Pierwsza wyprawa na Babią Górę w ramach projektu Babia Góra12 pokazała, że ta bardzo kapryśna góra potrafi pokazać swoje łagodne oblicze i w słoneczny bezchmurny dzień udało nam się na nią wejść. W lutym również była dla nas łaskawa i pozwoliła podziwiać przepiękne widoki z samej góry. Lutowe wejście jednak znacznie różniło się od tego poprzedniego. Tym razem dominował bardzo silny wiatr, który nie raz próbował nas przewrócić. Taka właśnie jest Babia Góra – na pierwszy rzut oka piękna pogoda, cudowne widoki, niewiarygodna przejrzystość powietrza, ale żeby znaleźć się na jej wierzchołku musimy mocno zacisnąć zęby i iść pod wiatr, który nieraz utrudnia nam nawet otworzenie oczu.

Styczeń –  słoneczny i bezwietrzny, luty – mroźny i bardzo wietrzny… a co przyniosą nam kolejne miesiące? 🙂 

Trasa w pigułce:

    Przełęcz Krowiarki → Sokolica → Kępa → Gówniak → Babia Góra – 2h 30 min.

Z górskimi pozdrowieniami, “W cieniu Gór”!!

About the Author

Dodaj komentarz