JEŚLI CHCECIE DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ O NASZYM PROJEKCIE BABIA GÓRA12PROJEKT BABIA GÓRA12 

Ale ten czas szybko leci!! Za nami już trzecie wejście na Babią Górę w tym roku w ramach naszego projektu Babia Góra12. Z czym kojarzy się marzec?? Z początkiem wiosny, dłuższymi dniami, większą ilością słońca, przyrodą, która budzi się do życia po zimowej przerwie… ale góry to wyjątkowa przestrzeń, gdzie rządzą inne warunki 🙂 Jak wyglądała nasza marcowa Królowa Beskidów?? 

Marzec to miesiąc, w którym duża część z nas zaczyna odczuwać zmęczenie przedłużającą się zimą. Jak tylko pojawiają się pierwsze promienie słońca, a temperatura przekroczy 10 stopni celsjusza, chętnie ściągamy czapki i rozpinamy kurtki.  Na nizinach zaczynamy dostrzegać pierwsze oznaki wiosny w postaci budzącej się do życia przyrody, możemy wsłuchiwać się w śpiew ptaków, a my jesteśmy bardziej uśmiechnięci, radośni i szczęśliwi. 

Na poziomie miasta, w dolinach i niższych partiach gór faktycznie można wpaść w wiosenny wir. Jak natomiast sytuacja wygląda wyżej? 

Musimy pamiętać o tym, że góry to wyjątkowa przestrzeń, w której panują inne zasady. Pierwsze wiosenne, a czasami wręcz letnie marcowe temperatury i nie oznaczają końca zimy w górach. Zima skończyła się jedynie w kalendarzu, na szlakach, w wyższych partiach gór będzie gościła jeszcze przez jakiś czas. 

W marcu na Babią Górę weszliśmy tą samą trasą, jaką szliśmy w lutym – z Przełęczy Krowiarki przez Sokolicę, Kępę i Gówniak szlakiem czerwonym. Nasza wędrówka rozpoczęła się słonecznie, ale widząc co dzieje się na niebie, przeczuwaliśmy, że warunki za chwilę mogą zmienić się diametralnie. Tak też się stało…

…im byliśmy wyżej, tym niebo bardziej zaciągało się chmurami, a kiedy dotarliśmy na pierwszy szczyt – Sokolicę widoczność spadła niemal do zera. Jeszcze przed Sokolicą założyliśmy raki. Początki wiosny to czas, w którym nie możemy zapominać o górskim sprzęcie zimowym i w naszych plecakach powinny znaleźć się przynajmniej raczki turystyczne. W dzień, kiedy wzrasta temperatura pokrywa śnieżna zaczyna się topić, wszystko zaczyna spływać z gór i miejscami szlaki dosłownie “płyną”. Nocą natomiast temperatura znacznie spada i wszystko zostaje skute lodem. W zacienionych miejscach śnieg potrafi być twardy jak skała. Przejście bez raków miejscami jest niemal niemożliwe. Dla własnego bezpieczeństwa i komfortu wyposażmy się w raki, które zdecydowanie ułatwią nam przejście. 

(Sokolica – 1367 m n.p.m.)

Dalej szliśmy w kompletnej mgle. Minęliśmy Kępę, dotarliśmy na Gówniak, a krajobraz niczym się nie różnił – otoczeni chmurami pieliśmy się w górę. 

(Kępa – 1521 m n.p.m.)

Przeczuwaliśmy jednak, że na szczycie sytuacja może się jeszcze zmienić. Wierzyliśmy w to, że Babia nas zaskoczy. Na ostatnim odcinku na szczyt, zza gęstych chmur zaczęło z trudem przebijać się słońce. Wiatr się wzmagał i przeganiał mgłę. Pierwsze chwile na szczycie spędziliśmy jeszcze w kompletnej mgle, zdjęliśmy jednak plecaki, osłoniliśmy się przed wiatrem i czekaliśmy, co za chwilę się wydarzy. Jak się okazało warto było czekać. Stojąc na samej górze mogliśmy podziwiać morze chmur, które szczelnie zakryły dolinę. Niesamowite widoki i wspaniałe doświadczenie!

(Babia Góra – 1725 m n.p.m.)

W drodze powrotnej cały krajobraz nam się odsłonił i w słońcu (i raczej w niskiej temperaturze) wróciliśmy do naszego punktu startowego – Przełęczy Krowiarki. 

Jak to na Babią przystało, podczas marcowego wejścia nie dała nam się nudzić. I mimo tego, że podczas podejścia pokazała swoje kapryśne oblicze, to na szczycie obdarowała nas najlepszym prezentem. 

Chyba lubimy się ze wzajemnością z Królową Beskidów 🙂

 

Trasa w pigułce:

    Przełęcz Krowiarki → Sokolica → Kępa → Gówniak → Babia Góra – 2h 30 min.

 

 

Z górskimi pozdrowieniami, “W cieniu Gór“!!

 

About the Author

Dodaj komentarz