JEŚLI CHCECIE DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ O NASZYM PROJEKCIE BABIA GÓRA12 → PROJEKT BABIA GÓRA12

Styczeń 2019 w górach rozpoczął się bardzo dynamicznie. Jeszcze pod koniec roku 2018, musieliśmy wejść wysoko do góry, żeby odnaleźć śnieg, a kilka dni później spadło go tyle, że sytuacja w górach stała się bardzo niebezpieczna.

W Tatrach zrobiło się ekstremalnie i do połowy stycznia, pierwszy raz od kilku lat, dwukrotnie ogłoszono czwarty – najwyższy stopień lawinowy w Polsce. Na Słowacji kilka tatrzańskich miejscowości było kompletnie nieprzejezdnych, co spowodowało ogłoszenie klęski żywiołowej.

Problem lawinowy nie dotknął jednak jedynie Tatr. Komunikaty lawinowe ogłaszane były również w Beskidach, Karkonoszach czy Bieszczadach. Media donosiły, że sami mieszkańcy górskich miejscowości, nie pamiętają takiego ataku zimy od lat. Przysypane przystanki, ekstremalne warunki na drogach, całkowicie zasypane chodniki i kilkumetrowe zaspy. Z przymrużeniem oka możemy powiedzieć, że w górach zima zaskoczyła wszystkich – również drogowców 🙂 .

Warunki na szlakach zrobiły się na tyle trudne, że najniższe beskidzkie góry, na których latem nawet nie zdążymy się zmęczyć, teraz okazały się być niewiarygodnie ciężkie. Niejednokrotnie turyści dzielący się w mediach społecznościowych aktualnymi warunkami, przyznawali, że trzeba było uznać wyższość gór i wycofać się.

Ogromne ilości śniegu i kilkumetrowe zaspy to nie jedyne niebezpieczeństwa, które na nas czyhały. Pod naporem śniegu, przestały wytrzymywać drzewa i choinki, co skutkowało tym, że na szlakach zalegały powalone konary, a wędrując nie miało się pewności, czy za chwilę nie przewróci się coś na nas.

Z wielkim zaniepokojeniem patrzyliśmy w kalendarz, myśląc nieustannie o naszym projekcie Babia Góra12. Dni mijały, kolejny weekend zwiastował niekorzystne warunki, a nie chcieliśmy odkładać próby wejścia na ostatni moment. W końcu wejście na Babią nie jest takie oczywiste, zwłaszcza biorąc pod uwagę aktualne warunki w górach, dlatego dla komfortu psychicznego zadbaliśmy o to, aby w razie niepowodzenia mieć szanse wrócić na nią jeszcze w styczniu. W związku z tym przedostatni weekend stycznia miał być próbą pierwszego wejścia na Babią Górę w ramach projektu Babia Góra12.

Już cały poprzedzający tydzień skrupulatnie śledziliśmy prognozy i wszystko wskazywało na to, że czeka nas okno pogodowe i długo wyczekiwane słońce. Podchodziliśmy jednak do tego z dystansem, w końcu to są góry, a my doświadczyliśmy wielokrotnie tego, że warunki zmieniały się tak gwałtownie, że z optymistycznych prognoz nic nie wyszło. Tym razem jednak szczęście nam dopisało.

Jest 19 styczeń 2019 – sobota. Do Zawoi przyjechaliśmy już w piątek wieczorem, żeby bez zbędnego pośpiechu wstać wczesnym rankiem i o świcie ruszyć na szlak. Noc była pogodna i wszystko wskazywało na to, że mroźny sobotni poranek jest zapowiedzią pięknego dnia. Wieczór wcześniej spędziliśmy na śledzeniu aktualnych informacji m.in. tych, które przekazuje schronisko na Markowych Szczawinach. Na ich facebookowym fanpage’u przeczytaliśmy, że zielony szlak z Zawoi Markowej jest przetarty, a następnie czerwony prowadzący na szczyt. Zatem decyzja zapadła – ruszamy szlakiem zielonym.

zielony szlak do Markowych Szczawin

zielony szlak do Markowych Szczawin

Faktycznie trasa w dużej mierze była przejechana przez GOPRowców skuterem śnieżnym, nieco gorzej było na ostatnim odcinku do schroniska, ale drogę pokonujemy bez problemów. Warunki idealne – błękit nieba, słońce, śnieg – najlepszy wariant zimy :).

Docieramy do schroniska i wspólnie podejmujemy decyzje, że zatrzymujemy się tylko na łyk gorącej herbaty i ruszamy w dalszą drogę szlakiem czerwonym.

Markowe Szczawiny - schronisko

Markowe Szczawiny – schronisko

Śniegu jest naprawdę dużo i chociaż szlak jest dobrze przedeptany lepiej nie zbaczać z udeptanej ścieżki, bo można wpaść do śniegu bardzo głęboko.

Ostre podejście pod Przełęcz Brona pokonujemy w dobrym tempie i po chwili możemy cieszyć się pierwszymi niesamowitymi widokami. Po jednej stronie Mała Babia Góra, po drugiej Babia Góra, niekończąca się biel i choinki szczelnie oblepione białą pierzynką. Co za widok!!!

Przełęcz Brona

Przełęcz Brona

Babia Góra z tej perspektywy wygląda na olbrzymią, wielką białą kopułę – robi wrażenie.

Babia Góra

Babia Góra

Krótka przerwa na zdjęcia i ruszamy dalej.

Im jesteśmy wyżej, tym widoki bardziej nas powalają. Wiedzieliśmy przecież, że czeka nas okno pogodowe, ale że będzie tak cudownie absolutnie się nie spodziewaliśmy.

Jesteśmy jeszcze wyżej. O dziwo mamy bardzo dobry czas, chyba nawet bardzo porównywalny do tego, w jakim pokonujemy drogę w lecie. Słońce i ogólna aura tego dnia, dodaje nam siły, zwiększa morale i daje całą masę mocy.

W końcu pojawiają się na horyzoncie One – Tatry – ośnieżone, strzeliste, bardzo dobrze widoczne tatrzańskie szczyty. Widać też m.in. słowacką Fatrę czy charakterystycznego Wielkiego Chocza.

Ostatnie podejście i jesteśmy na szczycie Królowej Beskidów. Tego dnia jest dla nas łaskawa – świeci słońce, bezchmurne błękitne niebo, przyjemny mróz i… bezwietrznie. I to było dla nas największe zaskoczenie. Jak to bywa na Babiej – nawet w lecie – prawie zawsze wiatr hula we wszystkie strony, próbując nas przewrócić. Tym razem na górze panowała cisza. Co za warun!!! Czujemy się jakbyśmy wygrali na loterii – nic do szczęścia więcej nam nie potrzeba. Ten dzień zapamiętamy na długo :).

Babia Góra zimą

Babia Góra zimą

Pierwsza wyprawa na Babią w ramach naszego projektu za nami 🙂 Z niecierpliwością czekamy na kolejne i liczymy na niezapomniane wrażenie 🙂

Trasa w pigułce*

    Zawoja Markowa –> Markowe Szczawiny – 1 h 30 min.

   Markowe Szczawiny –> Przełęcz Brona –> Babia Góra – 1 h 35 min.

 

Z górskimi pozdrowieniami “W cieniu Gór“!!

 

*czasy podane na podstawie mapy “Beskid Żywiecki” , ExpressMap, Warszawa, 2015

 

 

About the Author

Dodaj komentarz