Tatry – fotograficzny plener ślubny i plener filmowy w Beskidzie Żywieckim (Hala Rysianka)

  • Sesja ślubna w Tatrach

Naszym marzeniem od lat było wykonać swoją sesję ślubną w górach, a jeśli byłaby ona w ukochanych Tatrach, to zdobylibyśmy szczyt naszego marzenia. Niejednokrotnie widzieliśmy inne pary przypadkowo spotkane na szlaku, które swoje najpiękniejsze zdjęcia miały robione właśnie tam. Za każdym razem z ogromnym zainteresowaniem obserwowaliśmy ich ukradkiem, zastanawiając się czy nam również uda się zorganizować taką sesję po naszym ślubie.Kiedy podczas przygotowań ślubno-weselnych przyszedł czas na wybór fotografa, z tyłu głowy mieliśmy nasze marzenie o górskiej sesji zdjęciowej. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie każdy fotograf (nawet ten najlepszy) zechce spełnić nasze marzenie i pójdzie z nami w góry. Mieliśmy jednak ogromne szczęście i w trakcie przygotowań do tego wielkiego dnia, trafiliśmy na wyjątkowych ludzi, dla których wykonanie zlecenia dla kolejnej pary młodej to nie tylko praca, ale także pasja życia, która była widoczna w ich zaangażowaniu. Jedną z tych osób był fotograf, którego wybraliśmy, aby uchwycił i zatrzymał najpiękniejsze chwile w naszym życiu. Któż to taki?? 😊

(Bartosz Baier; fot.http://bbfotograf.com )

BARTOSZ BAIER – fotograf ze Śląska, który nie zamyka się w obrębie określonego regionu i może towarzyszyć młodej parze wszędzie tam, gdzie chcą przeżyć tą jedyną, niepowtarzalną chwilę. Energiczny, dowcipny, z ogromnym poczuciem humoru młody człowiek, który szczerym uśmiechem rozładowuje nawet największe ślubne nerwy 😊 przy tym profesjonalny, z całą masą ciekawych pomysłów. Już na pierwszym spotkaniu dbał o to, aby dowiedzieć się o nas jak najwięcej, chcąc poczuć to, co tak naprawdę lubimy i jacy jesteśmy. Nie musieliśmy nawet przez minutę namawiać Bartka na sesję ślubną w górach. Było to dla niego sprawą oczywistą, że nasz plener musi się odbyć właśnie w górach. Jego otwartość nas zachwyciła i zapewnił, że pojedzie z nami wszędzie tam, gdzie go zabierzemy. Uff…Kamień z serca – nasze marzenie jest realnie do spełnienia 😍. Oczywiście sesja plenerowa miała odbyć się w zupełnie innym terminie po ślubie. W pewnym momencie karty zaczęła rozdawać pogoda – kwestia, na którą kompletnie nie mamy wpływu. Początkowo sesja umówiona była na początek września. Jednak weekend, który wybraliśmy, pod względem pogody był fatalny. Zadrżało nam serce. Obawialiśmy się, że trudno będzie “wstrzelić się” w dogodne warunki pogodowe, aby zdjęcia były możliwe do wykonania. Rzecz jasna weekend z początku września odpuściliśmy – co okazało się dobrym posunięciem, gdyż przez cały weekend padał deszcz, było mglisto, a wyjście w góry na jakiekolwiek zdjęcia po prostu mijało się z celem. My oczywiście nie zrezygnowaliśmy całkowicie z wyjazdu do Zakopanego, a fatalne warunki pogodowe wykorzystaliśmy na Spotkanie z Filmem Górskim organizowane w stolicy polskich Tatr 😊. Powróćmy jednak do sesji… Denerwowaliśmy się, że pogoda może uniemożliwić nam spełnienie marzenia o zdjęciach w górach. Ostatecznie sesję przełożyliśmy w czasie o miesiąc i wybraliśmy się na nią w pierwszy weekend października. Kwestia przesunięcia wyjazdu zdjęciowego to kolejny dowód na to, jakim profesjonalistą jest Bartek. Nie chciał, żeby warunki pogodowe odebrały nam szansę na cudowną pamiątkę i z całych sił walczył z nami o to, aby marzenie zostało spełnione. 

Początek października przywitał nas piękną pogodą. Na nizinach panowała prawdziwa słoneczna, złota jesień, a w górach mogliśmy obserwować niesamowite połączenie zaawansowanej jesieni z początkiem zimy. Feeria kolorów w niższych partiach idealnie wtapiała się w ośnieżone tatrzańskie szczyty. Sesja zdjęciowa trwała dwa dni. To był intensywny weekend, który chcieliśmy w pełni wykorzystać. Pierwszy dzień poświęciliśmy na zdjęcia na Słowacji, a dokładniej przy Zielonym Stawie Kieżmarskim (1545 m n.p.m.). Dlaczego to miejsce i właściwie dlaczego Słowacja?? Jednego dnia chcieliśmy zrobić zdjęcia po stronie słowackiej z bardzo prostej przyczyny – Słowacy nie wymagają od nas opłaty za profesjonalną sesję zdjęciową, a że Zielony Staw Kieżmarski poznaliśmy w trakcie jednej z naszych poślubnych wypraw i bardzo polubiliśmy to miejsce, wybierając dogodny teren na sesję, oczyma naszej wyobraźni widzieliśmy ją właśnie tam 😊.

Oczywiście w trakcie sesji byliśmy ubrani w stroje ślubne 👰. Jak poradziliśmy sobie ze strojami ślubnymi i czy szliśmy w nich od samego początku?? Oczywiście, że nie 😊. Gdybyśmy poruszali się w nich po szlaku przez całą drogę, byłoby nam szalenie niewygodnie, biała suknia szybko byłaby kompletnie wybrudzona a garnitur całkowicie pognieciony. Nie wspominając o tym, że droga zajęłaby nam całe wieki, gdyż chodzenie po górach w dużej sukni ślubnej nie należy do łatwych zadań. Dlatego też przebieraliśmy się na szlaku w niedalekiej odległości od naszego celu. Stroje mieliśmy przymocowane do plecaków. Męski garnitur jest o wiele lżejszy i poręczniejszy, więc przymocowanie go do plecaka nie stanowiło wielkiego problemu, natomiast suknie przytwierdziliśmy dodatkowo pasami, dzięki czemu była wygodniejsza w transporcie.

Nasza przebieralnia pod gołym niebem była jedyna w swoim rodzaju 😊. Tym razem już bez ślubnych świadków musieliśmy pomóc sobie wzajemnie w założeniu tych niecodziennych górskich ubrań.  Mimo tego, że wyglądaliśmy prawie tak samo jak w dniu ślubu i wesela, to jednak dopełnieniem naszego górskiego ślubnego wydania było niewątpliwie obuwie. Oczywiście eleganckie męskie półbuty i damskie szpilki zostawiliśmy w domu. Tego dnia buty były adekwatne do terenu 😊.

Podczas tych godzin spędzonych w górach na sesji ślubnej, minęliśmy wspaniałych przypadkowo spotkanych ludzi, którzy ku naszemu zdziwieniu reagowali na nas w wyjątkowy sposób. Zupełnie obce nam osoby witały nas szczerymi uśmiechami i składali życzenia jak dobrzy znajomi. Zatrzymywali się, rozmawiali, robili zdjęcia, a nawet… częstowali śliwowicą. W taki właśnie sposób złożyli nam życzenia Słowacy nieopodal Zielonego Stawu Kieżmarskiego. Niepowtarzalne uczucie 😍. Takie górskie spotkania to, coś zupełnie innego od mówienia “cześć” na szlaku. To coś więcej, co przeżyć można tylko raz. Zapamiętamy to na całe życie.

(zaskakująco miłe spotkanie ze Słowackimi turystami 😂)

Zobaczcie efekty pracy Bartka ze Słowacji 😊…

Podobnie reagowali na nas turyści drugiego dnia po polskiej stronie Tatr, który spędziliśmy na Hali Gąsienicowej i przy Czarnym Stawie Gąsienicowym (1620 m n.p.m.). Dlaczego to miejsce w Polsce?? Każdy górski miłośnik, a tym bardziej tatromaniak doskonale zna Halę Gąsienicową. To niezwykłe miejsce zachwyca za każdym razem, nawet tego, kto był tu tysiące razy. Wybierając miejsce w Polsce, wspólnie podjęliśmy tę decyzję bez zastanowienia. Jednak sesja ślubna po polskiej stronie to nieco więcej formalności i niestety dodatkowych wydatków. Aby całkowicie legalnie zrobić zdjęcia na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego musieliśmy wykupić pozwolenie. Za każdy dzień zdjęciowy jesteśmy zobligowani zapłacić 150 zł. Zezwolenie możemy otrzymać po wcześniejszym złożeniu wniosku drogą elektroniczną, w którym musimy określić dokładną datę, obszar i liczbę osób, które będą brały udział w sesji. Wniosek należy złożyć co najmniej dwa dni robocze wcześniej i oczywiście podczas wykonywanych zdjęć mieć je cały czas przy sobie. Zezwolenie zwalnia młodą parę oraz fotografa z opłaty za wstęp na teren TPN-u. Ta kwestia to akurat ten mniej przyjemny element całego przedsięwzięcia, ale czego nie robi się, żeby spełnić swoje marzenie 😊.

Hala Gąsienicowa i Czarny Staw Gąsienicowy – efekty pracy Bartka z polskiej części Tatr 😍

Sesja ślubna w Tatrach to spełnienie marzenia, a dzięki Bartkowi mamy niezwykłą pamiątkę. Spędziliśmy wspólnie sympatyczny weekend, podczas, którego tak po prostu dobrze się bawiliśmy 😊.

  • Plener filmowy w Beskidzie Żywieckim (Hala Rysianka) 
Po weekendzie ten niesamowity sen trwał dalej, a kontynuował go kolejny nieoceniony człowiek, którego mieliśmy okazję spotkać w czasie przygotowań ślubno-weselnych.
(Piotr Lebek – szef Panomedia; fot. http://panomedia.pl/Zaloga )
Ta osoba to Piotr Lebek – operator, montażysta i szef w zespole PANOMEDIA z Siemianowic Śląskich, który zajmuje się tworzeniem niezwykłych filmów ślubnych. To dzięki Nim najpiękniejszy dzień w naszym życiu został nakręcony i zmontowany w taki sposób, że efekt końcowy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Niesamowite ujęcia, uchwycone najważniejsze momenty, dbałość o najmniejszy szczegół, a to wszystko w towarzystwie klimatycznej i starannie dobranej ścieżki dźwiękowej. Wielu z nas na myśl o kamerze zaczyna się denerwować i stresować. Często robimy to automatycznie i nie potrafimy nad tym zapanować, wiedząc, że oko kamery nieustannie na nas patrzy. Takie uczucie jednak NIE będzie towarzyszyło, jeśli do współpracy zaprasza się takie osoby jak PANOMEDIA. To ludzie, którzy kochają swoją pracę, angażując się w stu procentach w to, co robią. Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy – to prawda, można z nich wiele wyczytać. Oczy Piotrka cały czas się śmieją. To niezwykle sympatyczny człowiek, z ogromnym doświadczeniem, który swój profesjonalizm pokazuje na każdym kroku. Zauważyliśmy to już podczas naszego pierwszego spotkania, które z resztą przebiegło w bardzo przyjaznej atmosferze. Rozmawialiśmy długi czas, a Piotrkowi zależało, abyśmy poznali się bliżej i czuli w swoim towarzystwie jak kumple od lat. Panomedia to ekipa, która nie oferuje jedynie zwykłego filmu ślubnego. Młodym Parom może zaproponować wiele ciekawych pomysłów, aby wspólnie stworzyć niezapomniany materiał filmowy. Jedną z opcji, z których mogliśmy skorzystać to Lovestory, w którym opowiadaliśmy o naszej miłosnej historii. Nie mniej ważne od tego, co mówiliśmy była sceneria, w której materiał był nagrywany. Podobnie jak fotograf Bartek, również Piotrek spełnił nasze górskie marzenie. Był otwarty na wszelkie nasze propozycje i z ogromną przyjemnością wybrał się z nami w góry. Tuż po powrocie z sesji w Tatrach, wyruszyliśmy z Piotrkiem w Beskidy. Na miejsce pleneru wybraliśmy Rysiankę w Beskidzie Żywieckim. To miejsce, do którego bardzo często wracamy i darzymy je ogromną sympatią. Dzień naszej wspólnej wędrówki był pogodny, słoneczny i jesienny. Ze względu na to, że wyruszyliśmy w poniedziałek, panowała tam cisza i spokój, a Piotrek mógł wykorzystać idealne warunki do stworzenia niezwykłych ujęć. Mówi się, że jeśli chcemy poznać człowieka, należy zabrać go w góry. Piotrek to osoba, której nie da się nie lubić. Stwarza wokół siebie bardzo pozytywną aurę, a z takimi ludźmi po prostu chce się przebywać. Wspólna wędrówka była dla nas przyjemnym doświadczeniem. Prócz świetnie wykonanej roboty, z Piotrkiem się świetnie rozmawia, a dzięki przyjaznej atmosferze, ujęcia wyszły bardzo naturalnie zarówno te podczas pleneru jak i w dniu ślubu i wesela. 
(Fot. Piotr Lebek)
Zorganizowanie tego wielkiego dnia to duże wyzwanie, jednak my wszystkie przygotowania będziemy wspominać z uśmiechem na twarzy. Poznaliśmy w tym czasie niesamowitych ludzi. Współpraca z takimi osobami jak fotograf Bartosz Baier i kamerzysta Piotr Lebek i cała ekipa Panomedia to sama przyjemność. Wyjazdowe plenery ślubne wymagały od nas czasu i poświęcenia, jednak dla nas plenery w górach to spełnienie marzeń i robiliśmy to z ogromną radością. Kiedy wróciliśmy do domu po ostatnich nagraniach, zrobiło nam się smutno, że to już koniec. Bawiliśmy się rewelacyjnie. Było warto, bo dzięki Chłopakom mamy pamiątkę na całe życie. Jesteście wielcy Panowie – dziękujemy BARTOSZ BAIER i PIOTR LEBEK (PANOMEDIA) !!


Z górskimi pozdrowieniami, “W cieniu Gór”!!


Fotograf – Bartosz Baier –> http://bbfotograf.com

Kamerzysta – Piotr Lebek i zespół Panomedia –> http://panomedia.pl/Strona-Glowna 

About the Author

Dodaj komentarz