Świnica – 2301 m n.p.m. – 20.08.2016

Po pierwszych trzech dniach naszego intensywnego urlopu w Tatrach, postanowiliśmy zrobić sobie jeden dzień przerwy, który poświęciliśmy na regenerację, gdyż naszym kolejnym celem w Tatrach Wysokich miała być ŚWINICA.

Trasa w pigułce

  Kuźnice → Przełęcz między Kopami – 1h 30 min.

  Przełęcz między Kopami → Hala Gąsienicowa – ok. 30 min.

  Hala Gąsienicowa → Świnicka Przełęcz – ok. 1h 45 min.

  Świnicka Przełęcz → Świnica – 40 min.

 Świnica → Świnicka Przełęcz – 30 min.

 Świnicka Przełęcz → Przełęcz Liliowe – 25 min. 

  Przełęcz Liliowe → Hala Gąsienicowa – 1h 15 min.

Wydawnictwo Turystyczne Compass

MAPA TURYSTYCZNA ← Przebieg trasy na mapie. 

Nasza subiektywna ocena szlaku:

Świnica to góra, którą zdecydowanie polecamy bardziej wprawionym turystom. Na ostatnim odcinku od Świnickiej Przełęczy trasa ubezpieczona jest w sztuczne ułatwienia – łańcuchy. Wiele odcinków należy pokonywać bardzo ostrożnie (szczególnie, jeśli na trasie jest sporo innych turystów, mijanie się w trudniejszych fragmentach może stanowić większy problem)  

Do tej góry nastawialiśmy się w sposób szczególny i wyczekiwaliśmy jej z ogromnym zainteresowaniem i niecierpliwością. Nasze myśli były wokół niej skupione już od dłuższego czasu, jednak chcieliśmy się do niej dobrze przygotować, ze względu na to, że jest górą nieco trudniejszą pod względem technicznym. Zdawaliśmy sobie sprawę również z tego, iż ekspozycja terenu może być dość duża, dlatego stopniowo zwiększaliśmy trudność i podwyższaliśmy poprzeczkę, aż w końcu udało nam się zdobyć Świnicę.  Wszystkie te czynniki braliśmy pod uwagę, ponieważ Świnica to góra, na której często dochodzi do różnego rodzaju wypadków, w tym nawet śmiertelnych, więc podeszliśmy do niej z ogromnym szacunkiem. 

Tego dnia miało być bardzo upalnie, ale poranek był przyjemny i rześki. To jeden z powodów, dla których zawsze wybieramy Dolinę Jaworzynki. Idealne miejsce, aby rozpocząć dzień 🙂 Po pewnym czasie, kiedy droga mocno skręci w prawo na kamienne schody, wchodzimy na odcinek porośnięty drzewami, które dają przyjemny cień i chłód. To bardzo fajne uczucie, gdyż z każdą chwilą robiło się coraz cieplej. Droga dość mocno wznosi się do góry, więc już na początku tej wyprawy można się zmęczyć, jednak kiedy “złapiemy” dobry rytm i unormujemy oddech trasa wydaje się być dobrą rozgrzewką przed dalszą częścią wycieczki. Po ponad godzince drogi docieramy na Przełęcz między Kopami. Obserwować z niej możemy między innymi Giewont, ale również Beskidy, które dostrzec można w oddali. To także dobre miejsce do odpoczynku, jeśli tylko ktoś czuje taką potrzebę :). Można skorzystać z drewnianych stolików i ławek łapiąc słoneczne promienie. Z tego miejsca zostało nam jeszcze kilkadziesiąt minut zanim dojdziemy na Halę Gąsienicową, jednak już w tym miejscu wyłaniają się niesamowite widoki, które będą nam towarzyszyć przez cały czas. Wejście na Halę Gąsienicową jest magiczne. Ostatnie odcinki pokonujemy po bardziej płaskim podłożu, więc mamy możliwość podziwiania wysokich, skalistych szczytów, które pojawiają się przed nami. Bezchmurne niebo oświetla nam nieustannie drogę i niczego nie zasłania :).  W tym miejscu wchodzimy na szlak czarny kierując się na Świnicką Przełęcz, do której mamy około 1 godziny i 40 minut. Robi się coraz goręcej :). Prawdziwy piękny, słoneczny, letni, wakacyjny dzień :).                                           (W oddali Kasprowy) Droga początkowo prowadzi po płaskim terenie, więc swobodnie idziemy przed siebie. Po jakimś czasie wchodzimy na kamienne schody, które zaczną coraz bardziej piąć się w górę.  Mimo upału droga do Przełęczy była bardzo przyjemna. Towarzystwo kosodrzewiny i pięknych widoków umilało nam wędrówkę. Co jakiś czas robiliśmy chwilkę przerwy na łyk wody. Pamiętajcie, aby w tak ciepłe dni mieć zawsze coś na głowie i zabrać ze sobą odpowiednią ilość wody :).  Po pewnym czasie dotarliśmy do miejsca, gdzie kamienne schody stały się jeszcze bardziej strome, a w niektórych miejscach konieczne było to, aby pomóc sobie rękoma. ostatnia prosta do Świnickiej Przełęczy… i dostrzegamy coraz większy tłum…Świnicka Przełęcz na wysokości 2051 m.n.p.m. Na Przełęczy zaczęło nieco mocniej wiać. Do szczytu pozostała nam godzinka drogi, którą pokonamy trzymając się szlaku czerwonego. W tym miejscu zakładamy kaski, bo za parę minut wejdziemy w bardziej niebezpieczny teren, gdzie po jakimś czasie pojawią się łańcuchy.                                                  (widok z Przełęczy)                                           (Świnica w całej okazałości) 

Początkowo droga prowadzi bez sztucznych zabezpieczeń. Pniemy się po kamiennych schodach coraz wyżej. …i oto pierwsze łańcuchy… zaczyna się robić coraz bardziej tłoczno i rzecz jasna w każdym trudniejszym miejscu robią się zatory. Podczas wejścia na Świnicę jest sporo takich miejsc, dlatego też kolejki robią się długie i bardzo uciążliwe.  Widoki były piękne, pogoda utrzymywała się cały czas, a to bardzo istotna sprawa, ze względu na fakt, iż niektóre miejsca należy pokonywać ze szczególną ostrożnością, a gdyby skały były mokre, mogłoby być to  bardzo utrudnione.  …mnóstwo ludzi na szlaku jaki i na samym szczycie…Ze względu na tak dużą ilość osób po paru minutach udaliśmy się w drogę powrotną. W dalszym ciągu masa ludzi wchodziła do góry, więc na szczycie nie spędzamy zbyt wiele czasu. Dochodzimy więc do Przełęczy a z niej kierujemy się w stronę Kasprowego Wierchu, aby zejść inną trasą niż tą, którą wchodziliśmy do góry. Dotarliśmy do Przełęczy Liliowe i z tego miejsca wchodzimy na zielony szlak, prowadzący na Halę Gąsienicową. Udaliśmy się więc w dół, po kamiennych schodach w stronę schroniska.  Na Przełęczy robiło się już coraz bardziej czerwono 🙂 to znak nadchodzącej jesieni 🙂Długo oczekiwana Świnica zdobyta. Jeśli chodzi o nasze odczucia, to są one mieszane. Szlak na Świnicę przez Halę Gąsienicową i Świnicką Przełęcz jest bardzo urokliwy. Do momentu dojścia na Przełęcz tłum ludzi nie doskwierał nam aż tak bardzo. Wszystko zmieniło się kiedy dotarliśmy do miejsc, które są trudniejsze, co wiązało się z tym, że kolejki które się tworzyły były bardzo uciążliwe. W wyniku tego czas dojścia na szczyt wyraźnie się wydłużył. Problemem było również mijanie się ze schodzącymi turystami w dół w miejscach eksponowanych, gdzie zejście na bok, aby zrobić komuś miejsce jest czasem bardzo trudne. Jednak w tak tłoczny dzień jak ten trzeba sobie z tym jakoś radzić, gdyż jednoczesne wchodzenie i schodzenie turystów jest w niektórych miejscach niemożliwe. Świnica jest bardzo obleganym szczytem. Z jednej strony to dziwi, ze względu na to, że szlak ten nie należy do łatwych i dobrze jest się do niego przygotować, a niestety mijaliśmy turystów, którzy sprawiali wrażenie, jakby znaleźli się tam przypadkowo. Może wybraliśmy zły moment na zdobywanie Świnicy? Całkiem możliwe 🙂 To w końcu okres wakacyjny, dlatego też tatrzańskie szlaki są przepełnione, w szczególności w Tatrach Wysokich. Jednak chcieliśmy po raz pierwszy wybrać się na ten szczyt w lecie, kiedy warunki są lepsze. Dlatego też mamy w planach wrócić na ten szczyt, aczkolwiek nie będzie to na pewno okres wakacyjny. Mimo wszystko zachęcamy, aby wybrać się Świnicę, jednak pamiętajcie, że latem możecie spotkać tam tłumy ludzi i miejcie na uwadze to, iż Świnica do łatwych nie należy 🙂 

Pozdrawiamy Was, “W cieniu Gór”

About the Author

2 komentarze to “Tłum na Świnicy…”

  1. Muszę stwierdzić, że kolejek na Świnicy to nie widzieliście w takim razie… Czasami są takie, że od przełęczy do samego szczytu idzie się jeden za drugim. Bardzo fajna relacja, pozdrawiam!

    • To może jednak nie mieliśmy takiego pecha, co do tłumu na Świnicy 🙂 chociaż mamy nadzieję, że kiedyś uda nam się wrócić na ten szczyt bez przytłaczającej ilości ludzi 🙂 dziękujemy!!! 🙂

Dodaj komentarz